Takie sobie gdybanie o jakości w pozycjonowaniu

Ostatnio jedna dyskusja na popularnym forum dotyczącym pozycjonowania wzbudziła moją irytację i postanowiłem dać jej upust publikując post na temat jakości w pozycjonowaniu. Wątek toczył się w kwestii jakości, lub bardziej jej braku w zamówionym do umieszczenia na presell page tekście. Sam tekst rzeczywiście pozostawiał wiele do życzenia (zarówno pod względem merytorycznym jak i stylistycznym). Kto miał okazję poczytać tego rodzaju „twórczość” na różnego rodzaju „stronach” wie o czym piszę.

Sam zainteresowany (zleceniodawca tekstu) twierdzi, że oczekiwanie za to pieniędzy uważa za wyłudzenie. Pyta też, czy przyda mu się to do pozycjonowania i tu pozwolę sobie na cytat „ … Linkowanie ze śmietników chyba nie za wiele już daje, a innego zastosowania dla takiego tekstu jakoś nie widzę. …”. Chłop ma rację zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku, ale w sumie nie to mnie zirytowało (lubię ludzi, którzy myślą – ponoć robi to 100% populacji). Bardziej dyskusja pod postem, do której się nieopatrznie (głupi jestem to mam) włączyłem.

Okazuje się, że wszystko jest w porządku, tekst jest dobry na precle, autor postu się czepia, ja też się czepiam, a tekst pod precel „ … to nie odezwa do narodu …”. Rzeczywiście nie odezwa, jednak pomiędzy biały a czarnym jest sporo odcieni (jak się okazuje szarości). Drugiej rzeczy jakiej się dowiedziałem, to że pisanie po polsku zaczyna się od 5 zł za 1000 znaków. Mi to się zawsze w takich momentach kłania Vonnegunt.

Wydawałoby się, że jak ktoś oferuje pisanie artykułów to normalnym jest, że pisze je w języku polskim z zachowaniem zasad tego języka. A tu się okazuje, że artykuły w języku polskim, są po polsku dopiero od 5 zł. Arystotelesa (384-322 p.n.e) szlag by trafił jakby zapoznał się z regułami rządzącymi dzisiejszą logiką. Zresztą akurat ten przypadek jest tylko niewinnym przykładem przeinaczania rzeczywistości. Uzasadnieniem stała się skuteczność, skutecznie zastępując sens.

I tak wygląda niestety jakość w pozycjonowaniu – miernie byle do celu. Może być też w wersji tanio byle skutecznie i przy niskim nakładzie pracy, ale z efektem. W sumie by mi to tak bardzo nie przeszkadzało, w końcu każdy ma prawo podejmować decyzje zgodnie z własnym przekonaniem (demokracja – rząd – codzienność). Niestety postanowiłem postawić własne precle i problem zaczął mnie dotykać. No może nie od razu, od momentu kiedy postanowiłem, że będą porządne i zyskały trochę wartości.

Zastanawia mnie jedna sprawa, im porządniejsze artykuły tym większa wartość precla, na którym są umieszczone i im mniejsza ilość linków wychodzących tym większa jego wartość. To skąd się wziął standard 1000 znaków, 3 linki (często prowadzące do tego samego adresu – co nie działa) ? Rozumiem, że część osób stawia presell page pod SWL i nie interesuje ich content tylko site, ale kto umieszcza tam artykuły i wierzy, że to coś daje. Im większa ilość takich artykułów tym mniejsza wartość strony, kolejne tylko ją obniżają.

Trochę statystyki z moich precli. Około 70% użytkowników, którzy się rejestrują nie dodaje artykułu (precel jest moderowany i teksty pojawiają się po zatwierdzeniu), z tego wnioskuję, że taki odsetek chce dodać w sposób automatyczny. Na 10 artykułów 3 – 4 spełniają zasady, tzn. są po polsku, mają jeden link w treści i przekraczają 1500 znaków. To oznacza, że 12 – 16% użytkowników dodaje artykuł nadający się do czytania i nie spamuje linkami. To są statystyki obecne, na początku myślę, że było to koło 5%.

Jakby ktoś miał ochotę dodać coś zgodnego z zasadami to zapraszam

Wygląda na to, że większość stron typu presell page osiągnęła ten sam poziom jakości co SWL. Nie rokuje to zbyt dobrze na przyszłość. Jak wiadomo Google (jego pracownicy) nie zalecają systemów wymiany linków do pozycjonowania, byłoby niemiło, gdyby podobny los spotkał precle. Ostatnimi czasy części z nich wyzerowano PR, możliwe, że nie za śmietnik, ale za podpięte SWL, ale tendencja niepokojąca.

Dobrym krokiem w kierunku jakości SERPów jest wprowadzana przez Google presonalizacja wyników dla użytkowników niezalogowanych. Teraz część głosu (prawdopodobnie bardzo niedużą)do dyspozycji dostanie użytkownik. Jeżeli miało to by wpływ na wyniki w ogóle (nie tylko dla danego użytkownika) to już będzie coś. Strony, które będą ciekawsze, wartościowe dla odwiedzających będą zyskiwać na wartości.

To jednak temat związany z przyszłością, na dzień dzisiejszy nie widać specjalnych, stałych zmian w wynikach (poza sporą rotacją okresową). Może jak się dobrze zaadaptuje Google Caffeine i personalizacja to jakieś interesujące roszady nastąpią. Dobrze by było trochę świeżego powietrza wprowadzić do wyników wyszukiwania może jakieś ciekawe strony by wypłynęły na powierzchnię.

Organizacja badań marketingowych

Badania marketingowe możemy zorganizować w dwojaki sposób. W pierwszym przypadku są to badania prowadzone przez przedsiębiorstwa na własne potrzeby, w drugim przypadku mówimy o badaniach zlecanych wyspecjalizowanym firmom przez przedsiębiorstwa. Wiele przedsiębiorstw prowadzi jednocześnie oba rodzaje badań.

Wielkość przedsiębiorstwa, profil działalności oraz struktura organizacyjna wpływają na organizację badań rynkowych. Przedsiębiorstwa organizują działalność badawczą w stosunku do potrzeb oraz organizacji innych funkcji przedsiębiorstwa.

Komórki badawcze w wielu przedsiębiorstwach są jednoosobowe, w pozostałych są rozbudowane z dużą ilością specjalistów. Badania mogą być prowadzone na poziomie zarządu, wtedy podlegają dyrektorowi ds. marketingu lub mogą być prowadzone przez inne działy przedsiębiorstwa. Oba przypadki mają swoje wady i zalety.

W pierwszym przypadku podstawową wadą jest odizolowanie badaczy od codziennej praktycznej działalności firmy, zaś zaletą jest większa kontrola i koordynacja badań w przedsiębiorstwie. Zaletą badań prowadzonych przez inne działy przedsiębiorstwa  jest lepsze wykorzystanie umiejętności specjalistów w konkretnych problemach badawczych. Wadą tych badań jest nakładanie się tych samych prac badawczych oraz duże koszty badań.

Wady obu modeli doprowadziły do stworzenia modelu organizacji mieszanej, łączącej zalety obu modeli. W ramach modelu organizacji mieszanej nadrzędna komórka badawcza, mająca najlepszych specjalistów w zakresie badań, dostarcza pomocy i wskazówek komórką badawczym na niższych szczeblach. Niestety model organizacji mieszanej nie jest pozbawiony wad, natomiast jest określany jako skoordynowany i efektywny.

Badania marketingowe są praktycznie działalnością wszechobecną. Działy badań marketingowych istnieją w większości większych przedsiębiorstw i w większości typach przedsiębiorstw.

Żadna z form organizacyjnych nie zdominowała funkcji badań marketingowych. Działalność badań jest organizowana w taki sposób by oddawać niepowtarzalne potrzeby przedsiębiorstwa. Organizując badania marketingowe należy dążyć do tego, by organizacja była dynamiczna i podlegała ciągłym zmianom.

Analiza skuteczność reklamy z wykorzystaniem Google Analytics

Reklama jest skuteczna wtedy, kiedy przynosi firmie, organizacji określone efekty. Najczęstszym miernikiem jest skuteczności jest przychód dla firmy, czyli zakup dokonany przez klienta. Obok przychodów warto też wymienić, znajomość marki, reputację firmy, wprowadzanie nowych produktów. Są to ogólne cele, dla realizacji, których wykorzystywana jest reklama.

W przypadku reklamy w internecie i mierzenia jej efektów z wykorzystaniem Analytics, trzeba te cele ogólne zamienić na cele szczegółowe (cząstkowe), które będzie można badać z wykorzystaniem strony internetowej. O ile w przypadku prowadzenie sklepu internetowego mierzenie celu – zakup jest stosunkowo proste to w przypadku wieloetapowego procesu zakupu może to sprawić pewien problem, lub dawać jedynie odpowiedź pośrednią. Co może być celem na stronie internetowej ?

Określenie celów

Większość celów, jakie możemy identyfikować na stronie internetowej sprowadza się do wykonania przez internautę określonych działań. Najczęstsze formy to kliknięcie w określony element strony (zatwierdzenie zakupu, odwiedzenie podstrony), lub wypełnienie formularza, ankiety czy rejestracja w serwisie.

Realizację możliwych celów na stronie warto połączyć z celami biznesowymi, czyli to, do czego wykorzystujemy reklamę. W przypadku, kiedy chodzi nam o zwiększenie sprzedaży produktów należy określić, które działania internauty na stronie temu sprzyjają. Kiedy wprowadzamy nowy produkt to można sprawdzić ile osób odwiedzi podstronę i jakich informacji poszukuje o nim (np. można stworzyć zakładki cena, informacje szczegółowe, techniczne itp.).

Ustawienie konwersji

Po ustaleniu celów na stronie należy je przenieść do Analytics. Nie wiedzieć, czemu realizację celów określa się tam mianem konwersji na cele. Po ostatnie aktualizacji możemy dodać na stronę do 20 celów, czyli badać 20 konwersji – określonych działań na stronie wykonanych przez internautę. W jaki sposób skonfigurować konwersje pisałem – ….

Analiza skuteczności reklam

Po uzbieraniu wystarczającej ilości danych do analizy (co najmniej miesiąc czasu, tak ze 100 wejść dziennie) możemy przeprowadzić badanie skuteczności. Domyślnie Analytics dzieli źródła odwiedzin na

  • Bezpośrednie
  • Z witryn odsyłających
  • Wyszukiwarek
  • Adwords

Źródła odwiedzin i konwersje - Google Analytics

Odwiedziny bezpośrednie świadczą o znajomości adresu naszej strony internetowej. Został on wpisany, albo bezpośrednio do przeglądarki, albo wybrane z zakładek. Ten rodzaj odwiedzin możemy w pewnym stopniu korelować ze znajomością marki.

Witryny odsyłające to głównie odwiedziny z naszych reklam i linków umieszczony na innych stronach. Tu znajdą się kliknięcia z wykupionych banerów, tekstów reklamowych z linkami zamieszczonych na innych serwisach.

Odwiedziny z wyszukiwarek to efekt pozycji zajmowanych przez stronę, na określone słowa kluczowe, w wynikach wyszukiwania. Na zajmowaną pozycję a co za tym idzie większą ilość odwiedzin, wpływają działania związane z SEO, czyli pozycjonowanie strony.

Kampania Adwords to płatne źródło odwiedzin z wyszukiwarki Google. Linki sponsorowane są wyświetlane na podstawie wybranych słów kluczowych w wynikach wyszukiwania. Możemy też kierować je na strony partnerskie w formie tekstowej lub graficznej.

W ostatnim czasie Google udostępniło nowe funkcje w Analytics, które ułatwiają tworzenie zaawansowanych raportów.

Koszty reklamy i zwrot z inwestycji (ROI)

Po przeanalizowaniu skuteczności poszczególnych źródeł reklamy, czyli ile i jakiego typu konwersji dostarczają odwiedziny, możemy zacząć analizę zwrotu z inwestycji. Obliczamy go na podstawie wzoru (dochody – koszty)/(koszty)*100%, w wyniku otrzymujemy % zysku z każdej wydanej złotówki.

O ile dość łatwo wyliczyć ten wskaźnik dla sklepów internetowych, gdzie wszystkie dane mamy dostępne (ile klientów, kwoty zakupu, koszty itd.). Tak przy konwersjach pośrednich (wysłanie zapytania, odwiedzenie określonej strony) obliczenie zysku jest często trudne o ile nie niemożliwe. Wtedy możemy, albo pozostać przy określeniu kosztów konwersji lub próbować analizować ile konwersji jest potrzebnych do uzyskania zakupu.

Analizując koszty kampanii reklamowych oraz ich skuteczność w postaci konwersji możemy określić, które z nich są najbardziej skuteczne lub najmniej kosztowne. W zależności od przyjętej strategii możemy teraz przystąpić do optymalizacji miejsc reklamowania się.

Optymalizacja ekonomiczna

W ekonomii występują dwa rodzaje optymalizacji, albo ze względu na maksymalizację zysków albo minimalizację kosztów. Co istotne ekonomia uznaje, że nie można obu tych optymalizacji wprowadzać równocześnie istnieją one na zasadzie rozdzielności. Jest to zgodne ze zdrowym rozsądkiem przy maksymalizacji zysków koszty schodzą na dalszy plan. W takim przypadku dochody biorą się z ilości, w przypadku optymalizacji kosztów z marży.

W zależności od tego, na czym nam zależy możemy wybrać gdzie chcemy się reklamować, czy tam gdzie konwersje są tańsze, czy tam gdzie jest ich więcej. Najlepiej, jeżeli jakieś źródło reklamy zapewnia nam dużą liczbę konwersji przy niskich kosztach.

Podsumowanie – analiza skuteczności reklamy

Reklamując naszą stronę w internecie warto przeprowadzić analizę skuteczności poszczególnych źródeł. Dobrym narzędziem, którego możemy użyć do tego celu jest Google Analytics. Dzięki możliwości konfiguracji i śledzenia konwersji możemy analizować wartościowe (zapewniające konwersje) odwiedziny na stronie internetowej.

Dodając do tych analiz koszty poszczególnych kampanii reklamowych możemy określać, które z nich przynoszą nam najlepszy zwrot z inwestycji. W zależności od przyjętej strategii możemy optymalizować kanały reklamowe w oparciu o maksymalizację zysków lub minimalizację kosztów.

Personalizacja wyników wyszukiwania Google a SEO

W ostatnim czasie Google poinformowało o wprowadzeniu usługi personalizowania wyników wyszukiwania dla użytkowników wyszukiwarki. Funkcja ta istniała wcześniej dla użytkowników zalogowanych, obecnie jest też dostępna (domyślnie włączona) dla użytkowników, którzy nie posiadają konta w Google. Z tym zdarzeniem związanych jest kilka wątków, w tym dwa najczęściej dyskutowane

  • Wpływ na działania związane z pozycjonowaniem stron (wypowiadają się głównie pozycjonerzy)
  • Wpływ na wyniki wyszukiwania prezentowane użytkownikowi (wypowiada się głównie Google)

Moim zdaniem pomijany jest też trzeci wątek, a jest on dość istotny

  • Zbieranie informacji przez Google, czyli zakres zbieranych danych oraz sposób ich wykorzystania

Zanim jednak o poszczególnych wątkach, trochę dywagacji o personalizacji w ogóle oraz o tym, jakie działania z tym związane, podejmuje Google i co jest lub ma być skutkiem tych działań.

Czym jest personalizacja

Termin pochodzi od słów persona (człowiek, osoba) i analiza (rozbiór na czynniki). Wychodziłoby na to, że wynikiem personalizacji ma być rozłożenie człowieka na poszczególne elementy. I tu zaczyna się „cała zabawa”, człowiek ze swoją złożonością nijak nie chce się wpasować w przygotowane dla niego „szufladki”. Marketing zignorował w pełni ten element, sprowadzając nas do kilku podstawowych wymiarów, w które jesteśmy wtłaczani za pomocą strachu i lęku (najczęściej) i przyjemności.

Sprzedaje się to, jako dostosowane do naszych potrzeb produkty lub usługi, które w większości z naszymi potrzebami nie mają nic wspólnego. Potrzeby pojawiają się w wyniku manipulacji z użyciem socjotechnik (to łagodna nazwa), a tą, którą ja stosuję – żerowanie na naszych obawach i lękach. Personalizacja nie ma wiele wspólnego z analizą nas pod względem potrzeb a ma dużo wspólnego z analizą wpływania na nasze zachowania.

Moim faworytem w ostatnim czasie jest reklama Hestii, kierowana do kobiet, z hasłem przewodnim – jestem pewna. Fragment (bo nie wiadomo, kiedy będzie potrzebny lekarz …) żeruje na obawach kobiet o zdrowie ich dzieci, majstersztykiem jest ton głosu pani w tym fragmencie. Tak moim zdanie wygląda dostosowywanie do potrzeb odbiorców, czyli personalizowanie.

Personalizacja od Google

Po takim wstępnie do personalizacji ciężko podejść obiektywnie do zmian, które wprowadza Google. Zmiany mają dotyczyć wyników wyszukiwania, które są prezentowane użytkownikowi. Google będzie zbierał i analizował dane (słowa kluczowe, klikane wyniki oraz linki sponsorowane itp, więcej podstawy personalizacja wyników) dotyczące naszych zachowań związanych z wyszukiwaniem.

Na podstawie tych danych będzie modyfikował wyniki wyszukiwania (… celem lepszego dopasowania do potrzeb użytkownika …). Pominę rozwinięcie tego tematu, bo to zwykła papka marketingowa. Na wszystkie te działania Google zgłasza patenty, co czyni sprawę jeszcze ciekawszą (patenty na system i metodę analizy, modyfikacji historii użytkownika i zarządzanie kontami użytkowników itd).

Może i trochę przypomina to inwigilację, ale praktycznie każdy, kto posiada stronę zbiera statystyki na temat użytkowników, odwiedzin itd. Na podstawie tych danych stara się dostosować jej zawartość do potrzeb osób ją odwiedzających, te same działania podejmuje Google tylko skala inna.

Kwestia czy robi to mając na celu potrzeby użytkownika czy potrzeby własne lub bardziej, w jakim stopniu każde z nich. Na pewno można wykorzystać te dane do manipulacji na olbrzymią skalę lub zarabiania pieniędzy kosztem przyzwyczajeń użytkowników (w Polsce 95% osób korzysta z Google). Jako, że nie skłaniam się ku spiskowym teoriom dziejów zobaczymy jak w praktyce będzie to działać.

Pozycjonowanie stron a personalizacja wyników

Jednym z podstawowych pytań, które powinny postawić sobie osoby zajmujące się SEO to, w jaki sposób personalizacja wpłynie na dotychczasowe techniki pozycjonowania. Na forum PiO toczy się dyskusja na ten temat, polecam przeczytać różne punkty widzenia sprawy – personalizacja SERP. Od skrajnych opinii, że to koniec branży SEO do tego, że nic się nie zmieni. Prawda, znając życie, leży gdzieś pomiędzy tymi opiniami.

Jak dla mnie personalizacja jest procesem wtórnym do pozycjonowania, czyli najpierw strona osiąga określoną pozycję a dopiero potem może być spersonalizowana. Wynika to z prostego faktu, że nie klika się praktycznie w wyniki powyżej 3 strony (30 pozycji). Co najwyżej personalizacja utrudni uzyskanie wyższej pozycji (danej strony na słowo A) dla konkretnego użytkownika, który wcześniej wyszukiwał i klikał wyniki związane ze słowem A. Niezależnie od tego, bez pozycjonowania uzyskanie wyższej pozycji (także w wynikach spersonalizowanych) będzie dużo trudniejsze o ile w ogóle możliwe.

Personalizacja wyników wyszukiwania ma jedną niewątpliwą zaletę, będzie promowała strony, które podobają się użytkownikom. Google konsekwentnie dąży do swoich celów, czyli budowania stron wartościowych dla użytkowników. Poza pozycjonowaniem trzeba będzie posiadać wartościową stronę, którą dany użytkownik będzie chętnie odwiedzał, wtedy będziemy się u niego pozycjonować sami. Natomiast, jeżeli chodzi o nowe wyszukiwania to decydują obecne parametry.

Zbieranie danych na temat zachowań użytkowników

O ile sprawa spersonalizowanych wyników wyszukiwania, moim zdaniem, nie wpłynie specjalnie na działania SEO to bardziej zajmuje mnie gromadzenie danych przez różnego rodzaju organizacje w tym Google. Problemem oczywiście nie jest to, że są one gromadzone, ale to, w jaki sposób będą one wykorzystywane. Mnie jakoś nie wystarcza odpowiedź, że dla mojego dobra (lepsze wyniki wyszukań), szczególnie, że ktoś za mnie ocenia, co jest dla mnie dobre.

O to, że ktoś rąbnie te dane z serwerów Google raczej się nie martwię, a temu jest poświęcana główna część uwagi (zabezpieczenia, możliwość usunięcia lub wstrzymania). Mnie bardziej interesuje, co Google zrobi z moimi danymi, jeżeli ich nie usunę (większość użytkowników pewnie z tej opcji nie skorzysta). Oczywiście tego się nie dowiem, bo to kwestia algorytmu, tajemnicy i w ogóle powinienem się cieszyć, że będę miał dostosowane, indywidualne, w odpowiedzi na moje potrzeby wyniki w wyszukiwarce i nie zadawać zbędnych pytań.

Mnie zawsze dziwiło, z jaką łatwością akceptowany jest fakt zbierania informacji o ludziach uzasadniony ich dobrem. Większość działań prowadzonych przez różnego rodzaju firmy związanych jest z ich dobrem, a zasada obustronnych korzyści w większości wypadków wygląda tak: jedna strona (oferująca) zyskuje, a druga strona (korzystająca) jest okłamywana (jak ktoś woli łagodniej – otrzymuje iluzje), że też zyskuje. Zobaczymy jak Google odnajdzie się w nowej sytuacji.

Podsumowanie – personalizacja wyników wyszukiwania

Ostatnio Google wprowadził nową funkcję do generowania wyników wyszukiwania. Podstawy jej działania sprowadzają się do analizy działań użytkownika związanych z wyszukiwaniem. Na podstawie analizy tych danych Google personalizuje wyniki wyszukiwania indywidualnie dla każdego użytkownika.

Funkcja ta jest domyślnie włączona zarówno dla użytkowników zalogowanych jak i nie zalogowanych. Celem personalizacji wg. Google jest lepsze dopasowanie wyników wyszukiwania do potrzeb użytkownika. Funkcja ta będzie miała również wpływ na działania związane z pozycjonowaniem stron. W zależności od prezentowanych opinii będzie miała ona istotny lub marginalny wpływ, czyli standardowo w przypadku Google, nikt nic pewnego nie wie.

Szybkość ładowania strony – kolejny element SEO ?

Ferrari 275 GBTO tym, że Google zaleca tworzenie stron pod kątem użytkownika (usability – optymalizacja strony) wie chyba każdy, kto zajmuje się pozycjonowaniem i poświęcił chwilę czasu na zaznajomienie się ze wskazówkami dla webmasterów. Właściwie sprowadza się to do użycia, czy kierowanie się przy tworzeniu serwisu trzema podstawowymi elementami,

  • treść – wartościowa dla użytkownika,
  • nawigacja – płynna i czytelna (linkowanie wewnętrzne),
  • jakość – nie oszukiwać Google :) – (ukryty tekst, DC, przekierowania),

do których z dużym prawdopodobieństwem dojdzie szybkość ładowania strony, o czym z chwilę.

Budując stronę w oparciu o powyższe wskazówki, dodając linkowanie naturalne, strona kiedyś (w bliżej nieokreślonej przyszłości …) pojawi się, adekwatnie do wartości, w wynikach wyszukiwania. Jak ktoś ma ochotę i zacięcie to czemu nie np. jest pasjonatem i tworzy dla siebie.

Webmaster Tools

W narzędziach Google wprowadziło trochę zmian, część z nich czysto kosmetycznych a część wzbogacających informacje o stronie. Z tych ważniejszych dodano wartości przy słowach kluczowych, ze statystyk indeksowania zniknął wskaźnik PageRank. Dodano też cały dział laboratorium, gdzie możemy zobaczyć stronę „oczami” Googlebota, dowiedzieć się o złośliwym oprogramowaniu na stronie i przejrzeć wydajność witryny.

Funkcja jest w fazie eksperymentalnej. Dowiadujemy się z niej o średnim czasie ładowania strony i odniesienie tego do ładowania innych stron w sieci. Wykres na przestrzeni czasu oraz informacje co można optymalizować i o ile zmniejszy to wielkość ładowaną do przeglądarki. Oraz dodatek Page Speed, wymaga użytkowania Firefox (wersja 3.5) i Firebug (wersja 1.4).

Analiza strony z Firebug (page speed)

Narzędzie Firebug samo w sobie jest przydatne do analizy kodu strony, zarówno HTML i CSS. Możemy zaznaczyć dowolny element na stronie i sprawdzić kod HTML wykorzystywany do jego budowy oraz skąd bierze się jego styl CSS. Jest to szczególnie przydatne, jeżeli sami nie tworzyliśmy strony (np. korzystamy z przygotowanej skórki WordPress) a chcemy coś na niej zmienić.

Firebug - page speed

Analizator Page Speed to dodatkowa zakładka w Firebug. Po uruchomieniu przeprowadza analizę elementów odpowiedzialną za szybkość ładowania się strony do okna przeglądarki.

Szybkość ładowania się strony a SERP

Podstawowe pytanie, od strony pozycjonowania, to czy warto wprowadzać takie zmiany. Od strony użytkowej odpowiedź jest jednoznacznie na tak. Szybsze ładowanie strony to wygoda dla osób odwiedzających naszą stronę. Zresztą przy dzisiejszych oczekiwaniach użytkowników co do tempa dostępu do informacji nie ma co nad tym dywagować, należy dostosować.

Co do SERPów (Search Engine Results Page) to sprawa ma dwa wymiary. Pierwszy, zmniejszenie wielkości stron (poprawa wydajności) zmniejszy ilość danych, które musi gromadzić Google. Przy takiej ilości stron nawet ułamek procenta pozwoli na oszczędności związane z centrami danych, łączami itp. Naturalnym wydaje się motywacja do tego za pomocą wzrostu pozycji w wynikach wyszukiwania.

Z drugiej strony, serwisy, które mają mniej treści, automatycznie szybciej się ładują. To stoi w sprzeczności wartością stron określanej na podstawie ilości informacji. Wynikałoby z tego, że bardziej będzie liczyć się optymalizacja elementów a nie wielkość docelowa strony. W sumie to dobre posunięcie ze strony Google, zyskają zarówno użytkownicy jak i Google. Myślę jednak, że wartość tego elementu nie zmieni znacząco wyniku branego pod uwagę przy ustalaniu pozycji w wyszukiwarce.

Podstawowe problemy

Jeżeli zdecydujemy się na optymalizację strony pod względem wydajności to czego się spodziewać. Testowałem to głównie na WordPressie, choć przegląd kilku dodatkowych stron (w tym Google Adwords i Analytics) wskazują na podobne aspekty. Informacje o poprawkach otrzymujemy w podziale na trzy kategorie (ok, umiarkowane, znaczące).

Najczęściej otrzymujemy do poprawki

  1. Optymalizację cache i cookies
  2. Włączenie kompresji Gzip
  3. CSS (style) i JS (skrypty) – zmniejszenie wielkości plików i połączenie w jeden, przeniesienie ich do nagłówka, usunięcie nieaktywnych elementów
  4. Optymalizacja  obrazków (zwiększenie kompresji)

Jak przyspieszyć działanie strony

Można to robić ręcznie, lub w przypadku wordpressa wykorzystać dodatkowe wtyczki. Wykorzystałem do tego dwie wtyczki (Script Compressor i Gzip Output). Z tą pierwszą trzeba uważać, gdyż przeniesienie CSS i JS do sekcji head przez nią może się skończyć utratą części funkcjonalności skryptów lub części stylów i strona już nie wygląda jak wcześniej. To załatwia w większości 2 i 3 pkt z listy. Resztę odnośnie tych zmian możemy pobrać z narzędzia (zmniejszony CSS i JS oraz skompresowane obrazki – pkt 4).

Co do optymalizacji cache to testowałem wtyczki WP Cache i Super Cache, ale zniechęcił mnie zbyt duży stopień ingerencji w wordpressa. Trzeba przyznać, że demonem prędkości to wordpress nie jest, jednak analiza stron Google Adwords i Analytics wykrywa podobne problemy więc nie ma się co martwić. Natomiast strona Google jest dobrze zoptymalizowana.

Podsumowanie – szybkość ładowania strony

Google w ostatnim czasie zaczął promować działania na rzecz zwiększania wydajności stron (zwiększenia szybkości działania). W webmaster tools otrzymaliśmy podstawowe informacje na temat problemów ze stroną oraz narzędzie Firebug Page Speed do pobrania. Przeprowadza ono analizę elementów naszej strony i informuje, które elementy możemy poprawić. Głównie sprowadza się to do optymalizacji cache oraz skryptów i stylów wykorzystywanych na stronie.

Możliwe, że szybkość działania ładowania się strony będzie miała wpływ na pozycję w wynikach wyszukiwania. Na razie jednak strony Google, oraz większość popularnych serwisów nie jest zoptymalizowana.

Zobacz historię bloga