Wartość linków umieszczonych w skopiowanym artykule

Robiłem sobie ostatnio mały test na Duplicate Content i skuteczność linków umieszczonych w zdublowanej treści. Głównie chciałem sprawdzić na ile skuteczne jest kopiowanie treści z jedngo presell page na innych w ramach wykorzystania artykułów do przedruku. Niekiedy ktoś korzysta z moich precli i umieszcza artykuły z zachowaniem linków u siebie. Druga sprawa związana z updatem Google zwanym MayDay i dość solidnym sprzątaniem indeksu. Sporej części domen spadła ilość stron w indeksie, a analizując statystkę precli do których dodaję artykuły, to na niektórych zostało 1% (słownie: jeden %) serwisu po zapytaniu (site:).

Napisałem artykuł o tematyce turystycznej (linki miały się przydać) i dodałem go na jeden z moich stron wstawiając do treści dwa linki. Jeden z interesującym mnie anchorem, a drugi celem osłabienia pierwszego w oryginalnym tekście. Po dwóch dniach strona na interesujący mnie anchor podniosła się z 17 na 13 pozycję. Poczekałem tydzień (strona w tym czasie nie zmieniła pozycji) i dodałem ten sam artykuł na drugą stronę. Zmieniłem wyróżnienia w treści i usunąłem jeden link, pozostawiając ten, który mnie interesował. Po czterech dnia zdublowany wpis znalazł się w indeksie.

No i w sumie stało się to co podejrzewałem, choć bez specjalnego przekonania, strona od tego momentu spadła na 15 pozycję czyli 2 w dół. W sumie mogą być dwa powodu, pierwszy to dość częsta korekta pozycji przez Google po nowych linkach. Na początku mocno do góry a potem lekko w dół, tak jakby Google prognozowało stały przyrost linków a potem korygowało prognozę. Drugi możliwy powód jest znacznie ciekawszy, Google nie tylko nie nadaje wartości dublowanej treści, ale obniża też wartość oryginału a wraz z nim linka.

I nie, że treści są uznane przez Google za bezwartościowe, jeden artykuł zajmuje 8 pozycję w wynikach a drugi (duplikat) 11. Dodatkowo każdy z nich ma wygenerowany unikalny meta description zaczerpnięty z treści. Czyli artykuły uznane za warte pokazania w wynikach, jednak przekazanie wartości przez linki już nie do końca. Kolejną ciekawą rzeczą jest, że po skasowaniu (usunąłem duplikat, żeby zobaczyć czy pozycja wróci) przez 3 dni link z indeksu Google prowadził do artykułu (pokazywał jego zawartość) mimo, że artykułu na stronie nie było. Czyli zawartość pochodziła z cache Google a nie ze strony, po tym czasie zaczeła się pojawiać strona not found.

Po tygodniu od usunięcia duplikatu pozycja strony pozostała bez zmian, czyli zajmowała tą po spadku związanym z dodaniem zdublowanego artykułu. I teraz nasuwa się pytanie, czy rzeczywiście za spadek pozycji odpowiedzialny jest duplicate content. Gdyby tak rzeczywiście było to wszelkie formy przedruku artykułów wpływają ujemnie na wartość oryginału. To jest zgodne z polityką Google, premiującą unikalne treści w internecie. To by również oznaczało, że „bonus” w postaci drugiego linku (przedruk z zachowaniem linków) wcale nie jest wartościowy a bardziej szkodliwy.

Przydałoby się przeprowadzić jeszcze jeden test z wykorzystaniem strony na dalszej pozycji w wyszukiwarce – tak koło 100. Wtedy wszystkie zmiany w pozycji byłyby bardziej widoczne, gdyż takie + 4 i – 2 mogą być spowodowane wieloma innymi czynnikami. Jak ma ktoś domenę, na której można by przetestować to proszę o maila.

Skuteczność presell page przy pozycjonowaniu stron

Po ostatnich zmianach w algorytmie Google mieliśmy przetasowania w wynikach, zmiany nie były może jakieś spektakularne, ale niektórym pewnie podniosły ciśnienie. Ma to związek ze sposobem linkowania stron, Google jedne linki ceni bardziej od innych a teraz jeszcze bardziej zaznaczył tą dysproporcję. I tak kilka porządnych tematycznych linków do strony z porządną zawartością rozdziela w wynikach strony z kilkudziesięcioma tysiącami linków. Dobra starczy o jakości linkowania bo to nudne i nieżyciowe … chyba.

Po wprowadzenie nowego silnika zrobiłem sobie mały przegląd linków prowadzących do moich stron. Przy takich analizach głównie skupiam się na katalogach i preclach bo pozostałe linki mają się dobrze i nie znikają z indeksu, a z tymi różnie bywa. I tu okazało się, że jestem przewidujący, przed wdrożeniem caffeine zrobiłem porządek z linkami, czyli excel i jaki artykuł, jakie linki i anchory i do czego – robota głupiego. Już wtedy miałem pewne problemy z odnalezieniem swoich tekstów w internecie.

Statystyki indeksacji wpisów w pressel page

Z racji tego, że umieszczam porządne lub w miarę porządne artykuły to wolę wiedzieć gdzie są i czy są. Jak jakiś precel zniknie to mogę dodać artykuł gdzie indziej, lub jak ktoś np. zrobi sobie 301 z precelka na katalog stron (nie są to znowu takie rzadkie przypadki). Uważam, że to drugie jest akurat mało w porządku, umieszczanie artykułów na preclach to z założenia korzyść obustronna a nie jednostronna. No i w takich przypadkach artykuły lądują gdzie indziej, warto więc wiedzieć gdzie są (za 1 000 znaków bym nie tęsknił).

Wracając do bycia przewidującym i analizy na nowym silniku, bez tabelki w excelu nie znalazłbym z 50% moich wpisów. I to nie tylko strona nie pokazuje się w indeksie, nie pokazują się też fragmenty złożone z dwóch zdań przy wyszukiwaniu uzupełniającym. Dodaje artykuły do około 40 precli, selekcjonowałem je trochę i są, nazwijmy to tak, nienajgorszej jakości. Problemów z indeksacją nie ma 10 z nich, z pozostałymi jest różnie a na około 10 z nich tekstów nie można znaleźć. Dla porządku dodam, że pod wpisy nie były podpinane swl. Skłoniło to mnie do napisania tego wpisu w kontekście wcześniejszego- wykorzystanie presell page przy pozycjonowaniu.

Można by powiedzieć, że to naiwne dodawać artykuł do precla i liczyć na to, że twórca tej strony zadba o nią do tego stopnia, że wpisy będą się indeksowały. Tylko, że jak pisałem precle to inwestycja obustronna, ktoś dodaje treści, ktoś dba o stronę. Sam prowadzę dwa precle, nie linkuję ich z swl i nie pozwalam na podlinkowywanie z nich wpisów. Jeden z nich ma zaindeksowanych 98% stron wliczając w to kategorie, a drugi 86%. Okazuje, że się da.

Wartość linków na preclach

I teraz pytania, jaka jest szansa, że Google znajdzie link na stronie, która nie znajduje się w indeksie oraz w wynikach uzupełniających. Pytanie drugie, jeżeli znajdzie to jaka będzie wartość tego linku. Nawet w systemach wymiany linków przyjmuje się tylko strony (podstrony), które znajdują się w indeksie – to by była odpowiedź na pytanie nr. 1. Potrzeba około 1 000 pkt z gotlinka czy weblinka, żeby w ogóle zaindeksować wpis i link, a przełożenie jednego linku z precla (podlinkowanego) na pozycję strony jest lekko mówiąc znikome – pytanie nr. 2.

Niby, całe to rozumowanie jest znane osobą, które dodają artykuły do stron typu presell page. Patrząc jednak na jak zmniejszyła się liczba moich wpisów w indeksie po wprowadzeniu Caffeine można stwierdzić, że wartość presell page jeszcze się obniżyła. W końcu wcześniej były w indeksie bez podlinkowania a teraz już ich tam nie ma. Optymizmem to niestety nie napawa, mam nadzieję, że to kwestia jakości stron, a nie tego, że Google chce wykluczyć strony typu presell page z użyteczności pod SEO.

Możliwa tendencja w przyszłości

Wychodzi na to, że liczba wartościowych (samo indeksujących) precli się zmniejszyła i pozyskanie wartościowego linka stało się trudniejsze. Trzeba lepiej wybrać stronę, dodać dłuży artykuł bardziej wartościowy merytorycznie czy dopalić większą ilością punktów z swl. Niezależnie na czym się skupiamy, mniej pracy (kosztów) nie będzie, a myślę, że z czasem będzie ich przybywać. Z dużym prawdopodobieństwem wejdzie do nas model zachodni, gdzie za dodanie artykułu trzeba będzie zapłacić, ile będzie zależało od wartości precla.

W sumie trochę mnie cieszy ta tendencja, osobiście wolę działania SEO nastawione na jakość. Niestety na razie nie widać, żeby miało się cokolwiek zmienić w kwesti jakości stron typu presell page, raczej zmierza to ku tworzeniu własnych stron tematycznych niedostępnych dla innych. Szkoda bo narzędzie jest naprawdę wartościowe, choć możliwe, że jak będzie można na tym zarobić to pojawią się chętni do budowania takich stron. Ostatnio na bezinteresowność związaną z linkowaniem raczej nie ma co liczyć.

Google Caffeine – wdrożono nowy silnik wyszukiwania

Zdaje się, że w ostatnim czasie nowa wersja Google – Caffeine, wraz ze zmianami w silniku wyszukiwania zagościła już na dobre. Przez ostatni miesiąc otrzymywaliśmy na zmianę wyniki z nowej wersji i starej. A ostatni tydzień czy półtora to też nowy interfejs, w sumie dla pozycjonowania bez znaczenia, ale jakiś grafik mógłby popracować nad ikonkami i czytelnością mapki (jakaś taka rozmyta).

Na początek jednak o generalizowaniu, czyli inni myślą (a przynajmniej powinni) w podobny do mnie sposób. Poczytałem sobie trochę opini osób zajmujących się SEO o tym jakie to są nowe wyniki, że spam zniknął albo się niezasadnie pokazuje. O tym, że pozycje uległy zmianie i teraz bardziej wartościowe strony są wyżej lub są niżej itd. Interesujące jest jednak to, że na pytanie – czy coś się zmieniło w wynikach - osoby nie związane z pozycjonowaniem odpowiadają nie (że interfejsie i owszem). Tyle o tym jakie to zmiany wprowadziło Google patrząc od strony użytkowników, a teraz co się zmieniło od strony SEO.

Parametr Site

Wykorzystywany do badania ilości stron zaindeksowanych w serwisie oraz sprawdzania bana w Google (brak wyświetlenia jakichkolwiek wyników dla domeny może o nim świadczyć). Istotny w systemach wymiany linków, w zależności od wielkości site przyznawane są pkt za daną stronę. Na swoich stronach nie zauważyłem praktycznie żadnych różnic pomiędzy starą wersją Google a Caffeine.

Natomiast sporo się zmieniło, jeżeli chodzi o słabej jakości strony, tam site ograniczony został dość poważnie (od 30 do 90% – analizę robiłem na preclach). Dość mocno utrudnia to zdobycie informacji czy wpis umieszoczny na takiej stronie został zaindeksowany. Często w wynikach nie pojawia się na konkretne zdanie lub dwa. Prawdopodobne, że znalazł się w SI (supplemental index) i wpisy, które zostały tam przeniesione nie wyświetlają się pod komendą site.

Parametr Related

Do tej pory mało wykorzystana funkcja z uwagi na to, że pojawiały się tam wpisy raczej nie związane z tematem naszej strony. Najczęściej było to zbiór stron linkujących do naszej domeny, albo strony niewiele mające wspólnego z tematyką serwisu. Obecnie wyniki related zmieniły się o 180 stopni, znajdziemy tam właściwie tylko strony powiązane tematycznie z naszą (więcej można przeczytać na blogu Gniotka – pierwsze testy Caffeine). Przy okazji bardzo dobre miejsce na szukanie wartościowych linków – sam po przejrzeniu wyników dla jednej domeny pozyskałem dwa.

Wartość linków

Cokolwiek by mówić o wartości treści na stronie, linkowanie nie straciło na znaczeniu, a chwilami odnoszę wrażenie, że stało się koniecznością. Co mam na myśli, poza tym, że to oczywiste. Podstrona na słabszym serwisie nie ma praktycznie szans na pokazanie się w indeksie, jeżeli nie ma linków. Przed wprowadzeniem Caffeine dało się ją jakoś znaleźć, teraz już niestety (albo stety) nie. W powiązaniu z ograniczeniem ilości stron w indeksie, ilość linków, którą można pozyskać (w skali makro) zmniejszyła się. Trudno sobie wyobrazić, żeby linkowanie ze strony, której nie ma w wynikach spowodowało pojawienie się w nich strony linkowanej.

Druga sprawa to umiejscowienie linków, odnoszę wrażenie, że Google po raz kolejny obniżył wartość linków umiejscowionych w stopce. Nie żeby to miało coś wspólnego z swl, pewnie po prostu śledzą trendy w sposobach linkowania i wyszło im, że nikt wartościowych linków nie daje do stopki. W sumie racja, gdzie webmasterzy umieszczają ważne linki ? A przekonanie, że Google walczy z swl wynika chyba tylko z mniemania o sobie ich użytkowników i przeciwników.

Trzecia rzecz, powiązana z parametrem related to tematyczność linków. O tym, że tematyczne linki są dużo bardziej wartościowe wiadomo ogólnie. Mam wrażenie, że Caffeine jeszcze bardziej wzmocniło ich wartość. Znaczyłoby to, że Google coraz bardziej zwraca uwagę na jakość linków a nie ich ilość, odpowiednio wzmacniając ich wpływ na pozycję strony.

Zmiany w wynikach

Tu niestety będzie mocno tendencyjnie. Wszystko za sprawą nowego silnika, który popchnął moje strony o kilka pozycji w górę w top 10. Zakładałem jeszcze sporo pracy do osiągnięcia takich wyników a Caffeine zrobiło to za mnie. No może nie wszędzie, blog spadł mi z 24 pozycji na „pozycjonowanie stron” na miejsce około 60. Tu powód wydaje mi się dość jasny, jak sprawdzę czy to ten element zaaktualizuję post.

Jedną rzecz da się zauważyć na pewno, Google przestało prezentować w wynikach słabsze strony, nawet jeżeli ich treść jest bardziej zgodna z zapytaniem. Widać to np. po szukaniu tytułu konkretnego postu, jeżeli domena, na której jest umieszczony nie jest wystarczająco wartościowa napierw wyświetlane są wyniki z domen silnieszych. Tak jak pisałem wcześniej, strona (podstrona), która nie ma linków praktycznie nie istnieje w indeksie.

Podsumowanie – wdrożenie Google Caffeine

Wygląda na to, że Google wprowadziło już na stałe nowy silnik Caffeine (wcześniejszy post na ten temat: wpływ wprowadzonych z Google Caffeine zmian). Ze zmian, które można zauważyć to zmniejszenie zawartości dostępnego indeksu. Strony o niższej wartości oraz wpisy na tych stronach raczej nie pojawiają się w wynikach wyszukiwania. Wzrosła wartość porządnych i tematycznych linków i jednocześnie stały się one niezbędne do pojawienia się strony w wynikach. Zmieniono też interfejs wyszukiwarki i ta zmiana chyba najmniej udała się podczas wdrażania Caffeine.

Wpływ linkowania na pozycję strony – moc domeny i anchor

Czasem mam okazję śledzić dyskusję zaczynającą się zdaniem „mam podobne parametry SEO jak strona X i mam więcej linków, a jestem niżej w wynikach”. Odpowiedzi bywają różne od linkuj dalej, przez Google tak ma, na szczęście zawsze ktoś zauważy, że liczy się też jakość linków. Nie chcę za bardzo w tym poście wnikać czym są linki dobrej jakości (pisałem: jak ocenić wartość strony), natomiast skupiłbym się na dwóch ważnych aspektach linków, wpływie na pozycję na dane słowo oraz na moc domeny.

Celowo rozróżniam te dwa aspekty, gdyż czasem są one zbieżne, a czasem działają w przeciwnych kierunkach. Z grubsza też obrazują one dwie różne techniki pozycjonowania, ilościową i jakościową. Nie żeby metoda jakościowa nie skupiała się na rodzaju anchora, ale jest on w mniejszym stopniu kontrolowany niż przy ilościowej. Z racji moich preferencji bardziej znam się na jakościowej, choć czasem lubię pozbierać trochę linków o odpowiednich anchorach (byle stałych). Przedstawię teraz skrajnie obydwie kategorie linków.

Linki wpływające na moc domeny

To najczęściej linki w postaci www.domena.pl, w dużym stopniu pochodzenia naturalnego – pozycjonerzy zazwyczaj starają się o linki z odpowiednim anchorem. Wpływają na siłę domeny, jeżeli pochodzą z zaufanego źródła, natomiast nie promują żadnego konkretnego słowa. Takimi linkami charakteryzują się domeny, które nie były / nie są pozycjonowane. Z powodu naturalnego linkowania mają zazwyczaj duże zaufanie Google i posiadają sporą moc.

Doskonale nadają się pod optymalizację SEO, zmiana tytułu i wyróżnienie odpowiednich treści na stronie, powoduje, że od razu „wypływają” w Google na wysokich pozycjach. Najlepszy przykład tego co Google promuje we wskazówkach dla webmasterów. Najczęściej to domeny firm, które jeszcze nie zajęły się SEO, w znanych mi przykładach 80 – 90 % linków występuje bez konkretnego anchora. Optymalizacja strony spowodowała skok z miejsc w okolicach 70 do pierwszej dziesiątki (co może silna domena na dość trudne słowa).

Linki wpływające na pozycję słowa

Te linki najczęściej pochodzą z katalogów, precli i swl, czyli wszędzie tam gdzie mamy duży wpływ na anchor linku. Nie wpływają one właściwie na moc domeny a zdarza się, że nawet ją osłabiają. Tu główna ich wartość polega na pozycjonowaniu strony na określne słowo i w sumie do niczego innego się nie nadają. Oczywiście to sporo i w sumie do tego sprowadza się pozycjonowanie – osiągnięcie wysokiej pozycji na daną frazę.

Tu głównie liczy się ilość, mało jest katalogów i precli, które same w sobie posiadają dużą siłę jako domeny (widać po indeksacji wpisów) a już wpis w nich nie ma jej w ogóle. Optymalizacja strony też ma znaczenie, jednak nie wpływa tak istotnie na pozycję jak w przypadku domen o dużej mocy. Inna rzecz, że zbyt duża ilość „śmieciowych” linków może osłabiać domenę i potrzeba ich coraz więcej – takie błędę koło.

Kilka wariantów linkowania

Wariant idealny – raczej nie do zrealizowania, choć można przy sporych nakładach finansowych. Pozyskujemy linki z domen o dużej wartości z odpowiednim anchorem. Pisałem, że nierealne bo naturalnie nie da się pozyskiwać linków o odpowiednich anchorach, można by stworzyć kilka wartościowych stron (nie mylić z zapleczem) i z nich linkować, no ale na to potrzebne są spore pieniądze. Zresztą porządny link jakikolwiek by on nie był działa pozytywnie.

Wariant optymalny - występuje jak ktoś sensowanie pozycjonuje, zbiera trochę naturalnych linków i dokłada resztę o odpowiednich anchorach z katalogów i precli. Zyskujemy w tym przypadku dwie rzeczy, nasza domena zyskuje na wartości dzięki porządnym linkom i odpowiednio się pozycjonuje dzięki anchorom. Istotne jest to, że czas działa na naszą korzyść, im dłużej mamy linki i stronę w sieci tym większe zaufanie ze strony Google.

Wariant chamski – dostajemy do pozycjonowania domenę z naturalnymi linkami i ładujemy w nią linki z swl. No i wszystko wygląda pięknie do czasu, początek jak w wariancie optymalnym tylko ta rotacja linków. Na koniec ktoś rezygnuje z pozycjonowania i spotyka go nieprzyjemna niespodzianka. Nie dość, że strona spada w wynikach to jeszcze zaufanie Google do domeny poszło na spacer. Niestety model dość często spotykany na polskim rynku SEO.

Wariant ryzykowny – pozycjonowanie nastawione głównie na słowo kluczowe, czyli linkowanie z katalogów, presell page oraz swl. Wszystko zależy od tego czy nie przesadzimy, szczególnie z systemami wymiany linków. Mankamentem tego wariantu jest to, że z czasem nic nie zyskujemy, linki, które posiadamy nie wpływają znacząco na siłe strony (te z katalogów i precli). Często też domena narażona jest na różnego rodzaju filtry ze strony Google.

Podsumowanie – linkowanie strony

Przy linkowaniu strony warto zwrócić uwagę na dwie wartości, które mogą nieść ze sobą linki. Pierwszy z nich to podniesienie mocy domeny poprzez pozyskanie linków (najczęściej naturalnych) z dobrych stron, drugi to anchor, który wpływa na pozycję słowa / frazy w wynikach wyszukiwania. Najlepiej jest łączyć obydwie wartości linków, choć trudno jest pozyskać link, który posiadałby obydwie wartości.

Start z nowym serwisem, aspekt SEO – case study

W ostatnim czasie uruchomiłem drugi serwis z ofertami, po doświadczeniach z funkcjonalnością pierwszego wprowadziłem sporo zmian pod kątem użytkowników, co niestety odbiło się na dostosowaniu pod SEO. Rozwiązanie kompromisu pomiędzy tym, że ludzie lubią oglądać a boty czytać poskutkowało tym, że serwis ma sporo obrazków (elementów wizualnych) a mało treści, dodatkowo przez ładowanie tego wszystkiego demonem prędkości nie został. Do obejrzenia – kwatery Zakopane. Ale … Google twierdzi, że należy robić strony pod użytkownika i „jestem przekonany” że znajdzie to odzwierciedlenie w docenieniu przez bota stron niewiele różniących się zawartością … z pewnością.

Zadbanie o unikalność podstron

Na wszelki wypadek, gdyby nie było tak pięknie, postanowiłem jednak wzbogacić podstrony o pewne indywidualne cechy. Rzecz jasna różnią się atrybutami title, description i wyświetlanymi obrazkami (nie zawsze). Pierwszą część działań, które robiłem opisuję – przygotowanie strony do pozycjonowania . Dalej dodałem na każdej podstronie pole do wpisania tekstu, takiego pod bota bo użytkownikowi on szczególnie nie pomoże. Nagłówki, wyróżnienia, nasycenie słowami kluczowymi i taki zgrabny tekst o niczym.

Zaindeksowałem wcześniej stronę i sprawdziłem pozycje przed dodaniem treści. Podstrona znajduje się gdzieś koło 50 pozycji na wybrane frazy (w obrębie jednego tematu), więc efekt, jeżeli miałby jakiś być powinien być widoczny. Nie zmieniałem w tym czasie linkowania z zewnątrz dla całości serwisu, ale zmieniłem description, żeby wiedzieć kiedy wyszukiwarka załapała nową wersję. W sumie test nie wyszedł jednoznacznie większość fraz poszła w górę od 5 do 10 pozycji a jedna spadła o 20.

Wzrost pozycji może być oczywiście spowodowany czymś zupełnie innym, wszystkie teorie na temat SEO są obarczone ryzykiem błędu. Równie dobrze może to wynikać z zaindeksowania jakiś nowych / starych linków lub wzrostu wartości stron, na których są umieszczone. Ostatnio też wyniki mocno rotują ze względu na wdrażanie Caffeine i to może być powodem zmian. Jednak okres czasu badania jest dość krótki a wyniki starałem się porównywać w nowym silniku, więc można przyjąć, że to zmiana contentu wpłynęła na pozycje.

Przy okazji ciekawe narzędzie do sprawdzania pozycji w różnych data center – dodano ostatnio funkcjonalność związaną z Google Caffeine. Porównanie wyników pomiędzy bieżącymi wynikami a znanymi DC z Caffeine.

Optymalizacja pod long tail

Druga rzecz, którą postanowiłem to porządnie przygotować long tail. W sumie to koncepcja zakłada, że long tail się tworzy się automatycznie na podstawie zawartości strony, co nie przeszkadza mu pomóc. Przekopałem się trochę przez KeywordTool Adwords i wyszło mi w sumie 50 fraz, na które warto się pozycjonować (co najmniej 100 wyszukań w miesiącu, przy dopasowaniu ścisłym). Z tego powodu serwis rozrósł się o kilka podstron bo gdzieś to trzeba było upchnąć.

Można to w sumie robić na dwa sposoby,

  • albo nadać odpowiednie tytuły dla poszczególnych rodzajów wyszukań (dynamicznie generowany wyniki),
  • albo robić stałe adresy na których umieszcza się odpowiednie wyniki wyszukania (przygotowane wcześniej wyniki).

Jak dla mnie ten drugi system jest stabilniejszy i łatwiejszy do pozycjonowania. Poza tym nie mam na stronie wyszukiwarki w tradycyjnym rozumieniu, więc nie generuje ona oddzielnych stron i ciężko by było takie wyniki pozycjonować.

Zobaczymy jak to będzie się sprawdzało w pozycjonowaniu. Na razie Google zaindeksował wszystkie strony, więc czas mu dać coś do roboty i dodać nowe oraz parę linków. Póki co i tak lepiej zająć się tworzeniem contentu na zapleczu i linkowaniu niż na śledzeniu efektów, bo właściwie nie wiadomo, które wyniki są właściwe – które zostaną. Choć nie powiem polubiłem nowy silnik, bo jeden serwis skoczył z pozycji 3 na 1 na najważniejsze słowo a liczyłem, że jeszcze trochę pracy przede mną. A tu taka miła niespodzianka.

Zobacz historię bloga