SeoStation – recenzja programu do monitorowania pozycji

Każda osoba, która zajmuje się SEO, niezależnie czy robi to zawodowo czy prywatnie, ciekawa jest efektów swojej pracy. Upraszczając, chce wiedzieć na jakiej pozycji znajduje się strona na wybrane słowa kluczowe. Można to robić na piechotę, czyli wyszukiwać frazy bezpośrednio w Google co przy dużej ilości słów jest zajęciem żmudnym, nudnym i mało efektywnym. Dlatego powstało wiele narzędzi do monitorowania pozycji, które mają ułatwić pracę w tym zakresie. Jednym z nich jest SeoStation, które poniżej będę analizował pod kątem, uznanych przeze mnie za istotne, funkcji.

Monitoring

To co najważniejsze w każdym programie, czyli to w jaki sposób sprawdza pozycję dla danej strony (wśród programów są bardzo duże rozbieżności w sposobach liczenia) oraz w jaki sposób nam te dane prezentuje.

Jeżeli chodzi o monitoring pozycji w SeoStation to wyniki generowane są prawidłowo. Wyjątkiem są SERP-y zawierające mapki w wynikach organicznych, których program na dzień dzisiejszy nie zlicza (możliwe, że będzie wprowadzony mechanizm do wyboru czy chcemy uwzględniać mapki w wynikach czy nie).

Jest też całkiem fajny mechanizm przenoszenia nas w odpowiednie miejsce w SERP po kliknięciu pozycji przy słowie kluczowym (przy wynikach z mapkami trzeba wziąć poprawkę). Mamy też informacje o pozycjach w Bing i Netsprint (Bing jest przydatny, jeżeli pozycjonujemy np. w USA, a Netsprint jest raczej niszowy).

Statystyki

Jeżeli chodzi o przeglądanie statystyk dla poszczególnych fraz to są one rozbudowane i całkiem funkcjonalne.

Standardowo dostajemy wykres dla danej frazy z ostatniego miesiąca (można wybrać dowolny okres dla wykresu choć czas przechowywania danych ogranicza nam abonament) – przełączanie się między frazami i poszczególnymi stronami dostępne jest na jednym ekranie.

Jest też zestawienie, które prezentuje dane o pozycjach frazy – najwyższe, średnie, najniższe – zbiorczo z całego miesiąca. Dość ciekawy sposób prezentacji danych pozwalający śledzić stabilność pozycji w długim okresie czasu.

Jest też opcja zaawansowanych raportów choć jak dla mnie nie różni się ona standardowych, tyle tylko, że można ją pobrać w formie tabeli do PDF (dane o różnicy pozycji są zbiorcze). W przypadku standardowych raportów dostępna jest opcja eksportowania wykresu w formie wydruku, obrazka czy PDF.

Jak dla mnie ewidentnie brakuje możliwości eksportu danych o pozycjach z poszczególnych dni do excela. Zresztą surowych danych z jakiegoś okresu (nie na wykresie) w programie nie obejrzymy. Dla mnie to spora wada programu.

Funkcje i usability

Jeżeli chodzi o dostępne funkcje oraz ich użyteczność to SeoStation prezentuje się bardzo dobrze – chyba najlepiej, jeżeli chodzi o programy do monitoringu, z których dane mi było korzystać. No ma jedną wadę – brak importu słów kluczowych z pliku .txt, można metodą kopiuj – wklej, ale …

Całość zarządzania funkcjami programu dostępna jest w menu, dwie najważniejsze jego działy to dodawanie stron do monitorowania oraz sam monitoring.

Dodawanie stron odbywa się przez prosty formularz, gdzie możemy też podzielić strony na projekty (grupy) i przyporządkować frazy do jednej lub wielu grup (np. główne słowa kluczowe, long tail). I to w sumie wszystko co musimy wykonać, żeby zacząć korzystać z programu.

Program poza frazami monitoruje nam też podstawowe parametry SEO dla strony (PR, site, backlinks), od czasu wyłączenia przez Yahoo analizy BackLinks, w SeoStation możemy zapoznać się z danymi z Ahrefs. Jest to jeden z trzech popularnych źródeł backlinków prowadzących do strony obok Open Site Explorer i MajesticSEO.

Dostępna jest też opcja arletów, czyli powiadomień o zdarzeniach związanych z pozycjami słów czy parametrami strony. Niestety nie wiadomo kiedy otrzymujemy taki arlet (jaki spadek lub wzrost musi nastąpić), bo nie ma takich informacji w programie. Prawdopodobnie w programie pojawi się opcja konfigurowania arletów i wysyłania o nich informacji mailem.

Bonus

Bardzo fajnym bonusem, nie znam drugie programu z taką funkcjonalnością, jest baza wiedzy. Są to najczęściej, krótkie teksty w formie newsów, porad czy informacji powiązanych z tematyką SEO. Dział najczęściej aktualizuje współwłaścicielka SeoStation – Marta Gryszko, kto zna Lexy’s SEO blog ten wie, że ma sporą wiedzę na temat SEO.

Cena i jakość

Przy ocenie kosztów nie umiem odejść od jakości. Za pakiet w SeoStation trzeba zapłacić wg. mnie sporo, abonament Pro (30 stron, 300 fraz, czyli coś już można monitorować) kosztuje 97 zł / m-c brutto – to więcej niż u konkurencji. Jednak w tym programie wszystko działa i łatwo z niego korzystać – korzystałem z takich gdzie działało czasem, albo usability ktoś miał w poważaniu – były tańsze. Ocenę, czy ktoś chce płacić więcej i nie denerwować się usterkami, czy płacić mniej i od czasu do czasu akceptować jakieś błędy, pozostawiam użytkownikom. Od czasu do czasu dostępne są też promocje lub przy płatnościach z góry za dłuższy okres czasu otrzymujemy rabat (30% przy płatności za rok).

Podsumowanie

SeoStation to jeden z ciekawych programów do monitorowania pozycji stron, które dostępne są online. Nie wymaga od użytkownika specjalnego konfigurowania czy instalowania czegokolwiek. Działa sprawnie, ma sporo potrzebnych funkcji (są jednak małe braki) i jest przyjazny w obsłudze. Mankamentem może być wysoka cena jaką trzeba zapłacić za abonament, jednak zyskujemy działający bez zarzutu (w ramach swoich funkcji) program oraz dostęp do bazy wiedzy. Nawet, jeżeli nie skorzystamy z oferty to program jest wart przetestowania, czy to w wersji darmowej, czy o rozszerzonej funkcjonalności – płatnej.

Jeżeli ktoś chciałby, żebym napisał recenzję jakiego narzędzia przydatnego przy SEO to proszę o kontakt (w menu Autor) celem ustalenia szczegółów. Ważna uwaga – piszę recenzje zgodnie z moimi poglądami.

Kwietniowa zmiana algorytmu Google

Od 25 kwietnia 2012 a dokładniej na przełomie 24 / 25, bo od północy zaczyna się wątek na PiO o poważnych zmianach w SERP można mówić o wprowadzaniu nowego algorytmu Google. Całość była zapowiadana przez Matta Cuttisa oraz doczekała się też publikacji na oficjalnym blogu Google. Aktualizacja algorytmu standardowo jest promowana jako walka ze spamem (Kolejny krok w kierunku promowania witryn wysokiej jakości), hmm … na dzień dzisiejszy w wynikach widać, przy sporej liczbie zapytań) coś zgoła odmiennego, ale o przemyśleniach poniżej.

Jak wyglądają wyniki wyszukiwania

Swoją analizę opieram głównie na własnych stronach, gdyż w tym przypadku mogę zdefiniować jakość strony oraz linków, której do niej prowadzą (jakość linkowania). Ciężko mi się odnosić do stwierdzeń innych osób, że spadły im wartościowe strony, bo wielokrotnie przekonałem się, że rozumienie jakości strony jest bardzo różne. Do linkowania swoich domen nie wykorzystuję xRumera, nie korzystam z SWL czy innych technik uznanych ogólnie za spamowanie (np. automatyczne komentowania itp.).

Z moich obserwacji wyniki, że strony główne w większości zachowały swoje pozycje na pozycjonowane frazy, jeżeli już doszło do zmian to są one marginalne (o jedną dwie pozycje). Parę stron głównych, które były zapleczem słabej jakości wyleciało daleko (poza setkę, dalej ich nie szukałem).  Dla większości z tych fraz, które analizuję w top 10 zostały strony dobrej jakości, choć są też takie, które ewidentnie można zakwalifikować do spamu lub nieadekwatnych do zapytania.

Natomiast zupełnie inna sytuacja jest na podstronach moich serwisów, tutaj widać spore zmiany a czasem już nic nie widać. Część fraz z podstron zanotowała wahania do kilku pozycji w dół, a większa część wyleciała „gdzieś lecz nie wiadomo gdzie …” Tutaj SERP-y w top 10 wyglądają podobnie jak te dla stron głównych – trochę dobrych serwisów i trochę spamu. Natomiast tu przyglądałem się też wynikom poza pierwszą dziesiątką – jest na co popatrzeć – sporo zapleczówek, stron pod SWL, ogólnie pojawiło się sporo stron, których nie powinno tam być. Oczywiście biorąc założenia do aktualizacji podane przez Google.

Co myślę o tej zmianie

Aktualizacje algorytmu wprowadzane przez Google niosą ze sobą pewną prawidłowość – poza zmianami w wynikach. Zaczynają się w nich pojawiać spore ilości marnej jakości stron – „wypływanie spamu”. W zależności od fraz jest go więcej lub mniej, ale pojawia się zawsze.

W przypadku tego algorytmu mam taką tezę.

Utrzymano wartość bardzo dobrej jakości linków (w wynikach utrzymały się dobre serwisy) i utrzymano / wzmocniono wartość linków budowanych w oparciu o spam (w wynikach pojawiły się marnej jakości strony) i wyłączono / obniżono wartość dla linków, których nie da się jednoznacznie zakwalifikować (stąd spadki podstron, które linkuje się słabiej niż strony główne).

Takiego rodzaju efekt występuje na moich stronach – im gorzej linkowana (gorszymi linkami) podstrona tym bardziej spektakularny spadek. Małe wahania obserwuję tylko na podstronach i serwisach, które miały sporo dobrej jakości linków – tutaj spadki nie przekraczają kilku pozycji. Mam też jeden wyjątek – nowa, linkowana dopiero od dwóch miesięcy strona (powstała ze 4 m-c temu) – sposób linkowania identyczny jak w przypadku pozostałych – zmiana pozycji o kilka miejsc w górę, zarówno strona główna jak i podstrony. Wyjaśnienie tego zjawiska poniżej.

Co dalej …

Moim zdaniem następnym krokiem jest przeliczenie tej grupy linków, która nie jest jednoznaczna, co będzie powodował wzrost serwisów, które pospadały. W zależności od tego jaką wartość będzie miała ta grupa linków, albo wyniki powrócą w miarę zbliżonej formie do poprzednich, albo spadki w większości się utrzymają. Dużo zależy od tego jak szeroka była ta grupa linków i jak będzie liczona na nowo ich wartość.

Co do zagadki z nową stroną to Google zaczęło liczyć linki od tych, które pojawiły się najwcześniej (dodano je w ostatnim czasie). Wraz z przeliczaniem starszych linków pozycje nowych stron (świeżo linkowanych) będą sukcesywnie spadać.

No chyba, że się w ogóle pomyliłem i tak zostanie, biedne będzie moje konto Adsense, zarobki mi spadły o jakieś 70% w dniu rozpoczęcia upadate, ruch spadł „jedynie” od 30 do 50%. Nic najwyżej będziemy płakać później, choć aktualizacje w Google trwają sporo czasu (przypadek regionalnych) i na dziś nie ma co się negatywnie nastawiać.

Podsumowanie

O ile jestem za aktualizacjami algorytmu, bo mam wrażenie, że Google coraz lepiej uczy się odróżniać wartościowe treści od słabych i rozróżniania rodzajów linków to nie mogę pojąć czemu zawsze robią taki burdel w SERP-ach. Jeżeli zmiana miała dotyczyć około 3% zapytać (dla Polski 5%) to czemu dochodzi do wahań na większość fraz i przy okazji trzeba obejrzeć tyle spamu.  Jeżeli ktoś zna rozwiązanie to poproszę w komentarzach – w sprawach przemyśleń odnośnie aktualizacji algorytmu również.

Filtr w Google z powodu malware

Ostatnio dostałem swojego pierwszego filtra w Google, w sumie taki solidny – wszystkie frazy w dół o jakieś kilkadziesiąt pozycji i nie wyświetla się nic z tytułów artykułów, wyświetlane są natomiast ciągi zdań. W sumie dobrze, że go dostałem, bo bym sobie tak żył w błogiej nieświadomości nie przejmując się, że mnie to może spotkać (to tak jak z backup’em, są Ci co robią i Ci co jeszcze nie stracili danych).

Dobrze też, że dostała go strona, która nie jest jakoś specjalne istotna dla mnie, choć ma znaczenie z innych względów (do obejrzenia: www.artvip.pl), od taki sobie precelek z całkiem porządnymi artykułami, pisanymi do rzeczy. Nic co by mogło algorytm Google „oburzać” i w sumie nic takiego nie robiło bo filtr został przydzielony ręcznie przez SQT (Search Quality Team). Analytics po filtrze wygląda tak:

Strona jest dodana do Narzędzia dla Webmasterów, więc całość korespondencji z Google jest dostępna. Zresztą cała hipoteza dotycząca powodu filtra się o to opiera, choć równie dobrze, ktoś mógł wysłać spam raport. Jednak opisuję to co bardziej mnie w tym przypadku przekonuje.

Wordpress Update Avaible (20.07 i 20.08)

Taką korespondencję od Google trochę osób dostało, był nawet wątek na PiO o tym, że Google zaczyna komunikować się z użytkownikami, co dotychczas było nie do pomyślenia np. reklamacje w sprawie Adsense. Komunikat zignorowałem, bo co Google do tego jaką mam wersję WordPress’a, coś tam pisali, że starsza wersja może mieć dziury i tak dalej. W między czasie postanowiłem zainwestować w skórki, bo znudziło mi się przerabianie standardowych. Wydałem kilkadziesiąt $ na elegant themes i precelek stał się jak nowy. Co prawda po jakimś czasie pojawiły się problemy z artykułami w featured bo się rozjechały. Potem zniknęły obrazki, co mnie już zaniepokoiło bo Google je lubi, więc postanowiłem za kilka dni tam poszperać. W między czasie przyszedł kolejny mail od Google.

Malware notification regarding (23.08)

No to się dowiedziałem czemu obrazki zniknęły a pojawiły się obrazki ze stronami do logowania do banków. W sumie bardzo ładnie opisany problem, oraz sugestie co zrobić i gdzie się zgłosić. W sumie w tym samym okresie miałem podobny problem na innej stronie (też ładna skórka z elegant themes) tyle, że tam szybciej zareagował hosting i wyciął stronę. Usunąłem wirusy, wprowadziłem poprawki na stronie (wróciły obrazki i featured) i spokojnie zająłem się swoją pracą a tu kolejny mail od Google.

Notice of detected unnatural links (29.09)

No i od razu Page Rank do 0 z 2 (niby nic, ale ładnie wyglądał w precelku) i spadek na wszystkie frazy w wyszukiwarce. Napisali też w sumie całkiem do rzeczy, na początku banały o tym, że strona łamie wytyczne a potem konkretnie – szukaj sztucznych lub nienaturalnych (ciekawe, że dla Google to dwa rodzaje linków) prowadzących do innych stron, mogących manipulować Page Rank (przykładem może być: sprzedaż linków lub uczestnictwo w programach wymiany linków). W sumie ciężko coś szukać, bo cały presell to albo same sztuczne, albo same naturalne – no tutaj to już ocena Pan(i) z SQT, wypadła na moją niekorzyść. No, ale żeby sprzedaż lub programy wymiany, choć w sumie linki za teksty to prawie jak program wymiany.

W sumie to lepiej jest dostać filtr z automatu niż od pracownika Google, tego pierwszego łatwiej wyprowadzić w pole, a z miękką materią zawsze są jakieś problemy – bo nieobiektywna. Troszkę chciałem to obejść, usunąłem linka z sidebaru, który był mało tematyczny i do słabej domeny i dałem ponowne rozpatrzenie. W sumie uwinęli się szybko, bo w tydzień dostałem odpowiedź – „Site violates Google’s quality guidelines”. Ktoś tam dalej przypuszcza, że strona łamie zasady (we believe that some or all of your pages still violate) ciekawe sformułowanie – to albo wiedzą i filtr, albo przypuszczają i podyskutujmy. W sumie biedni Ci pracownicy algorytmu nie znają to mogą jedynie przypuszczać.

Kilka pomysłów co zrobić

W sumie, to powodu filtra, poza tym, że to presell, upatruję w tym całym zamieszaniu z malware, bo niby jaki inny powód miałby pracownik Google do odwiedzenia tej strony. Chyba, że szukał artykułów o SEO, to było trochę.

Z racji tego, że jak pisałem wyżej był to program wymiany artykułów za linki to nie chciałbym marnować wysiłku sporej liczby osób. Przychodzi mi do głowy kilka sposobów na wyjście z filtra, jeden z nich niweczy wysiłek autorów.

  1. Wywalam wszystkie linki z artykułów i daję do rozpatrzenia.
  2. Wywalam wszystkie linki z artykułów, daję do rozpatrzenia, zdejmują filtr, wstawiam linki na nowo. Trochę roboty, ale mogłoby być zabawnie.
  3. Wywalam część linków, które wyglądają najbardziej nienaturalnie.
  4. Przenoszę zawartość serwisu na inną domenę, daję 302 lub 301 żeby się szybciej zindeksowało (zdejmuję 301 lub 302) i buduję inny serwis na zafiltrowanej domenie.
  5. Wrzucam artykuły do podkatalogu na domenie lub subdomenie (np. www.artvip.pl/arty, lub www.arty.artvip.pl), na głównej buduję dobry serwis, presell zostaje na nowym adresie.
  6. Olewam sprawę i zostawiam jak jest. Piszę odwołania co pół roku licząc, że nastroje pracowników się zmieniają.
  7. O ocenę lub inne sposoby poproszę w komentarzach.

 

Google Panda – kolejna zmiana w algorytmie wyszukiwarki

Dynamika zmian algorytmu Google wzrasta w ciągu ostatnich lat, właściwie cały czas można dostrzec zmiany czy to w wyglądzie samej wyszukiwarki i prezentacji wyników, czy w częstotliwości aktualizacji PageRank (ostatnio co pół roku). Jednak najistotniejsze zmiany dotyczą samego algorytmu Google, z których ostatnia znana jest pod hasłem: „Panda”.

W sumie Google oficjalnie nie wdrożyło zmiany w Polsce, jednak patrząc na zmiany w wynikach można powiedzieć, że albo to zaawansowane próby, albo algorytm jest już w Polsce. Za przemawia jeszcze jedna rzecz, mianowicie Google +1, element szerszego projektu związanego z Social Media. Z racji tego, że Panda z założenia ma brać pod uwagę poglądy użytkowników na temat stron www to Google +1 jest z tym jak najbardziej związany. Poniżej moja koncepcja wprowadzanych(onych) zmian, podparta własnymi spostrzeżeniami oraz wnioskami z publikacji na ten temat.

Na co wpływa Google Panda

Google twierdzi, że update algorytmu ma wpłynąć na strony, które „nie podobają się” użytkownikom. Z racji tego, że podobanie się – gusta ciężko jest przełożyć na algorytm to trzeba w jakiś sposób to mierzyć. Choć patrząc na różnicę pomiędzy wartościowym serwisem a zapleczem większości pozycjonerów to różnicę widać bez specjalnych przymiarek. Biorąc pod uwagę zasoby finansowe Google, doświadczenie oraz szerokie pole doświadczalne (użytkownicy wyszukiwarki) to znalezienie kryteriów i przerobienie ich na algorytm nie powinno być problemem.

Google Panda moim zdaniem odwraca w pewien sposób funkcjonowanie algorytmu – zamiast promocji wartościowych serwisów obniżana jest wartość słabych serwisów. Dotychczas zawartość i linki prowadzące do strony podnosiły jej pozycję a obecnie słaba zawartość i niska ocena przez kryteria użytkowników obniża lub zatrzymuje (dyskusja na PiO na ten temat: Domena jakby zamrożona) pozycję strony. Mogłoby to działać w taki sposób, jest 10 kryteriów (czy ile tam sobie) – strona spełnia 5 – oflagowanie przez algorytm i dowidzenie. Oczywiście warianty mogą być różne – spełnia 3 istotne 3 słabe i też out.

Co do tego czy algorytm Panda jest już w Polsce można dyskutować, wg. oficjalnego stanowiska Google nie ma jeszcze. Patrząc na duże wahania pozycji tak od połowy maja można śmiało twierdzić, że na pewno testują. Na zachodzie Panda wchodziła w dwóch (lub więcej) etapach. Zresztą dzisiaj (15.07.2011) zauważyłem spore zmiany (in +) na wielu stronach, nawet na jednej, z którą chciałem się żegnać. Zresztą nawet jeżeli jeszcze Pandy nie ma to warto się na nią przygotować. Poniżej moje tłumaczenie (angielski nie jest moją mocną stroną) z forum www.webmasterworld.com osoby, która odzyskała ruch na stronie (na zachodzie dyskutuje się o ruchu a nie o pozycjach).

Co zmienić w przypadku Panda Update

Strona, która jest opisywana pod wpływem zmian w algorytmie utraciła około 50% ruchu z wyszukiwarki (25 tys. użytkowników do 14 tys.). Odzyskiwanie ruchu na stronie rozpoczęło się 15 czerwca. Tłumaczenie w pierwszej osobie, żeby nie było, że to ja takie działania robiłem.

Co zmieniłem

  • Przesunąłem wartościową treść w bardziej widoczne miejsca
  • Poprawiłem współczynnik odrzuceń do 30%
  • Poprawiłem mało użyteczną zawartość
  • Zmniejszyłem trochę linkowanie wewnętrzne
  • Akceptacja komentarzy użytkowników po wersyfikacji i poprawie stylistyki
  • Usunąłem nieużyteczne strony
  • Usunąłem zduplikowane tytuły pokazywane w WebmasterTool
  • Usunąłem kategorie z małą ilością zawartości
  • Usunąłem linki do podobnych tematów (postów) stworzone dla Google

Moje rady

  • Zachęcaj użytkowników
  • Spraw żeby byli szczęśliwi i nie szukali w Google tych samych fraz jeszcze raz
  • Jeżeli użytkownik wchodzi na stronę i klika w reklamę i z powrotem wraca do Google, zmniejsz agresywność reklam
  • Myśl o użytkownikach (więcej niż 60%) zamiast o SEO dla Google: zadowoleni użytkownicy – zadowolone Google – moje zadowolenie (ja na końcu nie jako pierwszy)

(thx to rowtc2)

Niby to wszyscy wiedzą, niby Google cały czas o tym mówi i pisze we wskazówkach dla Webmasterów, a w tym temacie było około 150 postów i tylko jeden z sukcesem.

Jakie linki u mnie działają

Muszę przyznać, że moje strony w ostatnim czasie zachowują się bardzo odmiennie, co akurat pozwala wysnuwać wnioski, ale nie zawsze cieszy. Pierwsza rzecz to Statlink Gold, pisałem post wcześniej o usuwaniu tych linków i minimalnym wpływie na pozycję. Zweryfikuję to na dziś.

Usuwanie linków z tego systemu działa dobrze na strony z porządną zawartością i posiadające sporo innych linków (katalogi, precle, zaplecze). Działa źle na strony, które mają mało linków i słabą zawartość (np. oferty z małą ilością opisu). Zresztą strony bogate w treść same z siebie mają się dobrze. Najlepiej mają się strony z dobrą zawartością z dużą ilością opisanych zdjęć – te idą w górę bez linkowania.

Spada wartość katalogowania i nie piszę tu o słabych katalogach i opisów z synonimami. Porządne katalogi z unikalnymi opisami wpływają gorzej na pozycję niż kiedyś. Mam wrażenie, że katalogi w pewnym stopniu powielają wzajemnie treści i na tym tracą. Odwrotna sytuacja ma się z Presell Page (te w miarę porządne a nie te nie moderowane), mam wrażenie, że działają lepiej niż kiedyś. Dobre zaplecze działa znakomicie.

O braku skuteczności narzędzi typu xRumer i Srapebox można sobie już spokojnie poczytać (kiedyś ginęły takie posty w tumulcie zachwytów), wobec czego proszę (jeżeli ktoś taki czyta), o nie spamowanie mi wordpressów komentarzami. Myślę jednak, że na spamowanie netu takie ograniczenia specjalnie nie wpłyną po prostu spamu będzie więcej a efektów z niego mniej – rośnie moc obliczeniowa komputerów i dalej jest to opłacalny biznes.

Co myślę o Google Panda

Jeżeli jest rzeczywiście tak jak piszą na zachodnich forach i jak obserwuję swoje strony to Google zrobiło krok w dobrym kierunku. Oczywiście jeżeli chodzi o jakość wyników organicznych bo nowa grafika mnie nie przekonuje, choć trzeba przyznać, że działa szybciej. Podniesienie poprzeczki jakościowej i dodanie głosu użytkowników wpłynie korzystnie na jakość stron internetowych (w najgorszym przypadku będą się one podobać tylko użytkownikom – a co się ludziom podoba w TV wiadomo).

(Nie)skuteczność indeksowania wpisów w katalogach z użyciem SWL

Roland Topór w swoim „Dzienniku Panicznym” (osobiście polecam wszystkim, którzy lubią groteskę i czarny humor w dobrym wydaniu) rozważał przeprowadzenie się z Francji do jakiegoś kraju afrykańskiego celem oszczędności. Z racji tego, że w Polsce mamy dobrobyt to rafinerie oraz spółki cukrowe postanowiły ten fakt wykorzystać i podnieść ceny, zachęcając w ten sposób Polaków do oszczędności (nie wszyscy jeszcze wiedzą, że są bogaci). Ja też chyba jeszcze nie wiem, bo wybrałem kierunek oszczędzania i niestety padło na SEO.

Zacząłem od analizy budżetu i poszczególnych wydatków. Z racji tego, że nie lubię budowania pozycji stron w oparciu o wydatki stałe (np. kupno linków, płacisz jest ok, nie płacisz – lecisz), to znalazłem dwie pozycje – systemy linków rotacyjnych i stałych. Rotacyjnych używam do indeksowania wpisów w katalogach i preclach, do czego innego to już na pewno się nie nadają (pisałem: Zmiany w algorytmie Google). Ze stałych korzystam do linkowania zaplecza i niektórych serwisów. W ramach oszczędzania postanowiłem sprawdzić co będzie jak tych linków będzie mniej lub w ogóle ich nie będzie. Poniżej, założenia do testu, wyniki i wnioski.

Co testowałem

Wpływ SWL na zindeksowanie wpisów w katalogach (o katalogowaniu pisała też Lexy: skuteczność katalogowania)

  • lista około 200 płatnych katalogów,
  • opisy pisane z palca bez synonimów,
  • liczba punktów SWL na jeden wpis: ponad 400 pkt,
  • czas dopalenia przed usunięciem: ponad 2 m-c.

oraz przełożenie się indeksacji i (dodatkowej? mocy z SWL) na pozycje poszczególnych stron. Dodatkowo usunąłem z części stron kilka linków z systemu stałego wyświetlanych site-wide.

Do testów wybrałem 10 domen o bardzo różnej zawartości: serwisy, zaplecze, precle, firmowe, (nie było katalogu bo mam tylko jeden: katalog stron). Z części wpisów w katalogach zdjąłem 100% linków, z części 50%, z innych 0, części wpisów w ogóle nie dopalałem. Od momentu usunięcia linków upłynął 1 m-c.

Wyniki dla systemu rotacyjnego

Poniżej dwie tabelki, jedna zawiera % usuniętych linków z SWL (brak oznacza, że nie były użyte), wyniki katalogowania oraz % stron w indeksie. Druga średnie z podziałem na poszczególne grupy.

zindeksowane wpisy w katalogach - zależnie od SWL

zindeksowane wpisy - zależnie od SWL (średnie)

No i tyle by było o skuteczności SWL przy indeksowaniu wpisów. Jest małe przekłamanie jak ktoś się dokładnie przyjrzy. Strona S5 i S9, S5 była katalogowana ostatnio, więc mogła jeszcze nie stracić indeksacji (utrzymanie jest trudniejsze niż wprowadzenie) a S9 już je straciła, natomiast średnia wychodzi na poziomie reszty. Jednak nawet przyjmując wartość z S9 to 3% różnicy od średniej z całości nie jest istotne.

Wyniki dla systemu rotacyjnego + stały

Dodatkowo dla stron S7, S8, S9 usunięte zostały wszystkie linki z systemu stałego – odpowiednio 3, 2, 2 (wiem, ilość nie poraża, więc tą część testu traktowałbym z przymrużeniem).

Strona S7 (50% linków z SWL, 3 linki ze stałego – fraza 3)

pozycje fraz dla strony S7

Strona S8 (100% linków z SWL, 2 linki ze stałego – fraza 1)

pozycje fraz dla strony S8

Strona S9 (brak linków z SWL, 2 linki ze stałego – fraza 1)

pozycje fraz dla strony S9

Po usunięciu linków z systemu stałego część fraz poszła lekko w górę a część w dół, czyli nic co można by oceniać. Frazy, które były anchorami – jedna bez zmian, druga -2, trzecia +1. Myślę, że więcej narozrabiał tu misiek od Eukaliptusa niż zdejmowanie linków z SWL czy systemu stałego.

Co o tym sądzę

Może tu od końca, istnieje możliwość, że fraza na stronie S8 linkowana z systemu stałego poleciała o 2 pozycje z uwagi na zdjęcie tych linków. Myślę, że przy tych systemach (opcja site-wide) dużo zależy od tego na jaką stronę przydzielony zostanie nasz link. Robimy więc remanent, a nie tniemy linki i koszty. Nie stać mnie na razie na utratę pozycji kilku zapleczowych stron, więc radykalny test na systemie stałym musi poczekać. Ten był jak się okazuje zbyt ostrożny, żeby coś z niego wynikło.

Jeżeli chodzi o SWL to nie widzę żadnej przydatności do indeksowania wpisów w katalogach a tym bardziej do zwiększania ich mocy z korzyścią dla katalogowanej domeny. Analizuję na razie przydatność przy katalogowaniu do darmowych z użyciem tekstów opartych o synonimy, może tam będą miały zastosowanie. Moim zdaniem jak ktoś ma listę dobrych katalogów to nie ma co tracić pieniędzy na dopalanie ich z SWL.

Wniosek: Majątku na tych oszczędnościach nie zbiję, ale kawę z cukrem mogę pić spokojnie.

Google +1 do mocy

Zobacz historię bloga