Pozycjonowanie – case study pozycjonowania serwisu z ofertami

Minęły ponad dwa miesiące, od kiedy uruchomiłem serwis z ofertami i zacząłem go pozycjonować. Wcześniej stał na nim wordpress z kilkoma tekstami związanymi z tematyką serwisu. Spowodowało to później trochę zamieszania, o czym za chwilę. Strona zaczęła z 30 pozycji na najważniejsze słowo kluczowe miała Site: 6 i Links: 19 (z dwóch domeny). Liczbę stron badam w Google (site:www.domena.pl) a linki w Yahoo.

Indeksowanie stron

Pierwszym, poza automatyzacją nadawania tytułów (to wcale nie takie proste zrobić to sensownie i bez ręcznych poprawek), były pozostałości po wordpressie. Więcej nie będę tak eksperymentował, postawię ładnie kilka stron statycznych, zrobię przekierowanie i obędzie się bez zamieszania. Miesiąc trwało zanim Google uporządkował indeksowanie adresów, w międzyczasie miałem jedną część adresu z wordpressa drugą z nowego serwisu (takie całkiem nowe konstrukcje). Poza stroną główną reszta za nic nie chciała się zgadzać z rzeczywistością.

Brak Fresh Site Bonus

W międzyczasie dodałem linki z dwóch domen z zaplecza, o którym pisałem – strony wsparcia – case study. Przez ten miesiąc strona nie miała żadnych gwałtownych skoków pozycji w górę czy nagłych spadków. Spokojnie przesuwała się w górę (+1, +2 pozycje, max +5), lub spadała w podobnym wymiarze. Nic z rodzaju FSB (Fresh Site Bonus) czy innych miłych lub niemiłych niespodzianek. Możliwe, że FSB zebrała strona postawiona na wordpressie, nie oddała i przekazała właściwemu serwisowi.

Dodałem też stronę do kilku katalogów (z serii tych pożądanych) i napisałem (zleciłem) kilka artów dodając je do presell page. Miesiąc pozycjonowania zakończył się całkiem miło, strona zjawiła się w TOP 10 na zaszczytnej ostatniej pozycji (nawet na dwa słowa), na resztę w drugiej dziesiątce. Site: 17 i Links: 587 (około 20 domen).

Chwilowa zadyszka w okolicach TOP 10

Następnie strona utknęła na z góry upatrzonych pozycjach (ostatnie miejsce w TOP 10) na około dwa tygodnie. W trakcie rozważań na temat możliwości otrzymania sandboxa (piaskownica dla linków, lub bardziej na ich moc) lub uniemożliwienia przez Google otrzymania przez nową stronę pozycji wyższej niż 10 (ma się tą wyobraźnię) spokojnie rozbudowywałem zaplecze i linkowałem wszystko z katalogów i presell page (tak z umiarem).

W sumie wychodzi na to, że bardziej skupiam się na tworzeniu treści na stronach niż zdobywam linków. Okazuje się, że wbrew większości teorii na temat SEO skupiających się na dopalaniu strony SWL, działa bardzo dobrze. Strona powędrowała na miejsce 7, rozwiało to obawy o sandboxa, a utwierdziło, że czas indeksowania lub przekazywania mocy przez linki uległ ostatnio wydłużeniu. Strona zakończyła drugi miesiąc pozycjonowania na 5 pozycji, reszta słów w okolicach pierwszej dziesiątki. Site: 619 (wróciły zmory z wordpressa) i Links: 1040 (33 domeny). W międzyczasie strona dostała 3 po update Page Rank.

Zaplecza ciąg dalszy

Obecnie strona jest na 6 pozycji na główne słowo kluczowe i w pierwszej dziesiątce na pozostałe. Zostało mi jeszcze do dyspozycji jedno mocne zaplecze, więc z pierwszą trójką nie powinno być większego problemu. Dalej już może być trudniej, jedna strona pozycjonuje się porządnie a druga to moloch (duży site i dużo swl). Na szczęście tworzę już drugi serwis (tym razem statyczne strony na początek) i nie mam czasu się tym przejmować.

Przygotowuję też zaplecze do linkowania podstron (stron z poszczególnymi ofertami). W sumie ciężko znaleźć sposób na linki do podstron, szczególnie w ściśle tematycznym katalogu. Ile można rzeźbić „unikalne” artykuły na ten sam temat, a linkowanie samej strony głównej nie należy do najlepszych pomysłów. Ostatnio znalazłem kryterium, dla jakości zaplecza – odwiedza je znajoma osoba nieznająca się na pozycjonowania (nie wie też, że to Twoja strona) i po wygłoszeniu przez nią opinii na temat tej strony nie jest Ci wstyd.

Czego sobie i wszystkim zajmującym się SEO życzę.