Użyteczność strony – optymalizacja z wykorzystaniem Crazy Egg

Użyteczność treści to jeden z warunków odwiedzania strony przez internautów, bez dobrej zawartości strona nie zyska uznania wśród czytelników. Oczywiście odwiedziny możemy jej zapewnić odpowiednio ją pozycjonując, ale będą to odwiedziny o niskiej wartości (czy to liczone konwersjami, czy czasem i liczbą odwiedzonych stron). Drugim aspektem, który dość poważnie wpływa na użyteczność strony jest organizacja dostępu do informacji, mówiąc po polsku, nawigacja.

To, jaką strukturę nadamy naszej stronie i w jaki sposób ją ponazywamy może ułatwiać bądź utrudniać znalezienie potrzebnych odwiedzającemu informacji. Najczęściej popełnianym błędem jest budowanie nawigacji dla nas samych. Pomijając aspekt na ile jesteśmy reprezentatywni, jako przeciętny odbiorca, to znamy zawartość strony, wiemy gdzie znajdują się informacje niezależnie od tego czy jest menu czy go nie ma. To samo dotyczy istotności treści, to, co ważne dla nas niekoniecznie jest ważne dla odwiedzających.

Zaplanowanie menu i informacji na stronie

Od czego w takim razie zacząć planowanie menu i informacji na stronie. Moim zdaniem od uniknięcia błędów, które sami zauważamy będąc odwiedzającymi inne strony w necie. To, co przeszkadza nam na innych stronach powinniśmy wyeliminować z naszej w pierwszej kolejności. Na pewno każdy z nas zna wiele stron, których funkcjonalność mu przeszkadza. Warto przygotować sobie taką listę – wiedzieć, czego się nie chce to połowa sukcesu.

Drugim elementem przydatnym przy optymalizacji treści na stronie jest synteza informacji. Nazwa pól w menu powinna być najbardziej skondensowaną zawartością treści znajdujących się na stronach, do których prowadzi. Często z powodu nadmiaru (różnorodności) informacji menu główne zawiera w sobie rozwijane kategorie. Moim zdaniem maksymalnie powinno zawierać jeden poziom ponad główny. Większa ilość utrudnia nawigację oraz paradoksalnie powoduje trudności z ich nazwaniem.

Tak samo jak w przypadku menu informacje na stronie też powinny posiadać określoną strukturę. Często jednak kończy się to na nadaniu tytułu, warto dodać też główne punkty (nazwy części). Ułatwia to przeglądanie strony i wybranie informacji, które nas interesują bez czytania całości. Warto też używać linkowania wewnętrznego (dodatkowo pomaga w SEO) i umożliwić przeczytanie dodatkowych informacji o ile znajdują się one w serwisie.

Optymalizacja treści z Crazy Egg

Po przygotowaniu struktury strony i zoptymalizowaniu treści warto sprawdzić jak sprawdza się taki układ w rzeczywistości. Crazy Egg jest aplikacją (dostępną przez internet) umożliwiającą analizę kliknięć na stronie. Niestety nie jest darmowa, choć uważam, że w ramach otrzymanej funkcjonalności 10$ na m-c (wersja basic do 10 domen i 10 tys kliknięć) – to nie jest zbyt duży wydatek. Dla porównania Gemius liczy sobie za badanie jednej domeny do 100 tys kliknięć – 700 zł.

W aplikacji możemy wygenerować cztery rodzaje raportów. Pewnym mankamentem jest to, że dane nie do końca pokrywają się ze sobą. Wynika to pewnie z różnego sposobu ich zbierania. Nie przeszkadza to jednak w wyciągnięciu wniosków z raportów. Do wyboru mamy raport ogólny – są zaznaczone konkretne pola klikane na stronie wraz z możliwością sortowania po źródłach odwiedzin, słowach kluczowych itp. Raport w formie mapy ciepła, listę kliknięć po elementach kodu i konfetti.

Raport ogólny - CrazyEggHeatmap - CrazyEggconfetti - CrazyEgg

Aplikacja ma dwie wady (poza tym, że jest płatna). Kod, który musimy wkleić na stronę, celem zliczania statystyk, opóźnia znacząco załadowanie się strony do końca. U mnie strona ładująca się 2 sec przed dodaniem kodu, po jego dodaniu kończy ładowanie po 4 sec. Druga rzecz to aplikacja mało nadaje się do często aktualizowanych treści (np. blogów). Mimo, że Crazy Egg stara się dopasować kliknięcia do nowej struktury strony, to, jeżeli wpis znajdzie się np. na drugiej stronie bloga to informacje o nich nie zostaną zaktualizowane nawet, jeżeli śledzimy też 2 stronie bloga.

Wnioski i wprowadzenie zmian

W zależności od zachowania użytkownika na naszej stronie możemy wprowadzić zmiany w jej układzie. Częściej odwiedzane treści eksponować w bardziej widoczne miejsca, lub jeżeli jakieś elementy nie są klikane zastanowić się nad zmianą nazw lub położenia. Oczywiście kliknięcia obrazują nam tylko sposób poruszania się użytkownika po stronie a nie czy odnajduje on wartościowe treści. Do tych analiz można wykorzystać informacje z Google Analytics.

Aplikacja może być wykorzystana zarówno, jako ciekawostka jak i można przeprowadzać dość ciekawe badania nad rozmieszczaniem treści. Myślę, że warto wydać 10$, żeby spróbować, jakie efekty da analiza na naszej stronie. Trzeba w odpowiednim momencie zrezygnować, gdyż firma pobiera automatycznie przedłuża okres działania konta i pobiera pieniądze z karty.