Takie sobie gdybanie o jakości w pozycjonowaniu

Ostatnio jedna dyskusja na popularnym forum dotyczącym pozycjonowania wzbudziła moją irytację i postanowiłem dać jej upust publikując post na temat jakości w pozycjonowaniu. Wątek toczył się w kwestii jakości, lub bardziej jej braku w zamówionym do umieszczenia na presell page tekście. Sam tekst rzeczywiście pozostawiał wiele do życzenia (zarówno pod względem merytorycznym jak i stylistycznym). Kto miał okazję poczytać tego rodzaju „twórczość” na różnego rodzaju „stronach” wie o czym piszę.

Sam zainteresowany (zleceniodawca tekstu) twierdzi, że oczekiwanie za to pieniędzy uważa za wyłudzenie. Pyta też, czy przyda mu się to do pozycjonowania i tu pozwolę sobie na cytat „ … Linkowanie ze śmietników chyba nie za wiele już daje, a innego zastosowania dla takiego tekstu jakoś nie widzę. …”. Chłop ma rację zarówno w pierwszym jak i drugim przypadku, ale w sumie nie to mnie zirytowało (lubię ludzi, którzy myślą – ponoć robi to 100% populacji). Bardziej dyskusja pod postem, do której się nieopatrznie (głupi jestem to mam) włączyłem.

Okazuje się, że wszystko jest w porządku, tekst jest dobry na precle, autor postu się czepia, ja też się czepiam, a tekst pod precel „ … to nie odezwa do narodu …”. Rzeczywiście nie odezwa, jednak pomiędzy biały a czarnym jest sporo odcieni (jak się okazuje szarości). Drugiej rzeczy jakiej się dowiedziałem, to że pisanie po polsku zaczyna się od 5 zł za 1000 znaków. Mi to się zawsze w takich momentach kłania Vonnegunt.

Wydawałoby się, że jak ktoś oferuje pisanie artykułów to normalnym jest, że pisze je w języku polskim z zachowaniem zasad tego języka. A tu się okazuje, że artykuły w języku polskim, są po polsku dopiero od 5 zł. Arystotelesa (384-322 p.n.e) szlag by trafił jakby zapoznał się z regułami rządzącymi dzisiejszą logiką. Zresztą akurat ten przypadek jest tylko niewinnym przykładem przeinaczania rzeczywistości. Uzasadnieniem stała się skuteczność, skutecznie zastępując sens.

I tak wygląda niestety jakość w pozycjonowaniu – miernie byle do celu. Może być też w wersji tanio byle skutecznie i przy niskim nakładzie pracy, ale z efektem. W sumie by mi to tak bardzo nie przeszkadzało, w końcu każdy ma prawo podejmować decyzje zgodnie z własnym przekonaniem (demokracja – rząd – codzienność). Niestety postanowiłem postawić własne precle i problem zaczął mnie dotykać. No może nie od razu, od momentu kiedy postanowiłem, że będą porządne i zyskały trochę wartości.

Zastanawia mnie jedna sprawa, im porządniejsze artykuły tym większa wartość precla, na którym są umieszczone i im mniejsza ilość linków wychodzących tym większa jego wartość. To skąd się wziął standard 1000 znaków, 3 linki (często prowadzące do tego samego adresu – co nie działa) ? Rozumiem, że część osób stawia presell page pod SWL i nie interesuje ich content tylko site, ale kto umieszcza tam artykuły i wierzy, że to coś daje. Im większa ilość takich artykułów tym mniejsza wartość strony, kolejne tylko ją obniżają.

Trochę statystyki z moich precli. Około 70% użytkowników, którzy się rejestrują nie dodaje artykułu (precel jest moderowany i teksty pojawiają się po zatwierdzeniu), z tego wnioskuję, że taki odsetek chce dodać w sposób automatyczny. Na 10 artykułów 3 – 4 spełniają zasady, tzn. są po polsku, mają jeden link w treści i przekraczają 1500 znaków. To oznacza, że 12 – 16% użytkowników dodaje artykuł nadający się do czytania i nie spamuje linkami. To są statystyki obecne, na początku myślę, że było to koło 5%.

Jakby ktoś miał ochotę dodać coś zgodnego z zasadami to zapraszam

Wygląda na to, że większość stron typu presell page osiągnęła ten sam poziom jakości co SWL. Nie rokuje to zbyt dobrze na przyszłość. Jak wiadomo Google (jego pracownicy) nie zalecają systemów wymiany linków do pozycjonowania, byłoby niemiło, gdyby podobny los spotkał precle. Ostatnimi czasy części z nich wyzerowano PR, możliwe, że nie za śmietnik, ale za podpięte SWL, ale tendencja niepokojąca.

Dobrym krokiem w kierunku jakości SERPów jest wprowadzana przez Google presonalizacja wyników dla użytkowników niezalogowanych. Teraz część głosu (prawdopodobnie bardzo niedużą)do dyspozycji dostanie użytkownik. Jeżeli miało to by wpływ na wyniki w ogóle (nie tylko dla danego użytkownika) to już będzie coś. Strony, które będą ciekawsze, wartościowe dla odwiedzających będą zyskiwać na wartości.

To jednak temat związany z przyszłością, na dzień dzisiejszy nie widać specjalnych, stałych zmian w wynikach (poza sporą rotacją okresową). Może jak się dobrze zaadaptuje Google Caffeine i personalizacja to jakieś interesujące roszady nastąpią. Dobrze by było trochę świeżego powietrza wprowadzić do wyników wyszukiwania może jakieś ciekawe strony by wypłynęły na powierzchnię.