Google zapadło w sen zimowy

W sumie tytuł powinien brzmieć – Google zapadła … zgodnie z tym co sugeruje w SERP

W ostatnim czasie Google pozazdrościło niedźwiedziom spokoju w okresie zimowym i zgdonie z ich zwyczajem udało się na spoczynek. SERPy zamarzły a podgrzewanie ich za pomocą linków natyka się na warstwę zbitego przemienionego w lód śniegu. Niektórzy nazywają sytuację bardziej dosadnie i tu cyt. „wszystko mi stoi”. Co nie jest znowu taką niekorzystną sytuacją, można na chwilę zostawić Google w spokoju i udać się do sypialni (czy gdzie kto lubi) pożytkując stojące elementy zgodnie z ich przeznaczeniem.

Mi jak widać też się z lekka nudzi bo sobie na nieudaczną prozę pozwalam. Co tu jednak robić jak zamiast oczekiwanej przeze mnie rewolucji w Google nastąpiła stagnacja, obojętność na moje wysiłki jest gorsza niż jakiś niewinny spadek pozycji. Był jeden miły akcent w postacji kumulacji po 2 tyg postoju, niestety obecny postój w wynikach trwa już 3 tygodnie. Z tego co wiem, czytam, trwa to nie tylko u mnie i większość stron zatrzymała się w wynikach lub notują spadki. Google na poważnie zabrało się za wprowadznie zmian i nie chcą niczego schrzanić (najpierw dokładna analiza a dopiero potem przełożenie na efekt).

Analiza tekstu i synonimów

W ostatnim czasie Google przekazuje sporo informacji na temat wykorzystania synonimów w wynikach wyszukiwania. Prawidłowe rozpoznanie synonimów dla słowa kluczowego sięga 99,9%. Jeżeli mechanizm Google potrafi tak dobrze rozpoznawać synonimy w wynikach wyszukiwania to również potrafi je analizować w treści stron internetowych. Czyli już nie tylko rozmieszczenie słów kluczowych, ale też użycie synonimów decyduje o zawartości strony.

Znaczenie zawartości (content)

Temat znany i często dyskutowany z pozycji dwóch różnych stanowisk. Czy linki, czy zawartość decyduje o pozycji strony w wynikach wyszukiwania. W bardziej umiarkowanej wersji, który z tych czynników ma większy wpływ na efekt. Z dużym prawdopodobieństwem Google bardziej rozwija techniki analizy treści, gdyż tego tak naprawdę poszukują użytkownicy. Nie linków, ale informacji.

To, że ktoś chce wykorzystać Google do reklamowania swojej strony jeszcze niczego w tym nie zmienia. Zresztą nie można pokazywać w wynikach mało wartościowych pod względem treści stron, gdyż użytkownicy mogą zacząć szukać inaczej (np. zwiększają liczbę słów wykorzystywanych przy zapytaniu) lub po prostu pójdą do konkurencji. A co do wartości stron, w momencie kiedy zaczną być inwestowane porządne pieniądze w SEO to linkowanie z SWL straci na znaczeniu, choć teraz głównie do tego sprowadza się konkurencja w SERPach.

Znaczenie linków

Oczywiście linki dalej będą miały znaczenie gdyż jakoś trzeba określać wartość danej strony. W internecie występuje masę stron o podobnej zawartości, ta tak porządana unikalność to mit. Tworzenie czegoś nowego, mimo, że obecnie następuje dość szybko, nie starczy na zapełnienie miliardów stron. Wobec tego większość tematów powtarza się pisana innymi słowami, tyle że to nie unikalność tylko przerobiona kopia oryginału. I tu zaczyna się znaczenie linków.

Jakoś trzeba wybrać te strony, które użytkownicy uznają za wartościowsze. Algorytm powoływania się na jakiś tekst (pochodzenie algorytmu Google) całkiem nieźle się sprawdza. Pozostaje kwestia wyznaczania jego wartości, czyli jakie znaczenie powinien posiadać dany link. Z tym, że tematycznie powiązany ma większą wartość niż ten z innej kategorii. Czyli tu też przy ustalaniu wartości brany jest pod uwagę content.

Co po aktualizacji

Idzie wiosna, odwilż, Google powoli przebudza się ze snu zimowego i z niedowierzaniem patrzy na wyniki w swojej wyszukiwarce. Ruszyły pierwsze lody tworząc malutkie strumyczki, które z czasem będą przybierały zabierając ze sobą co niektóry strony z wyszukiwarki, odkrywając spod połaci śniegu nowe. Osobiście wolałbym żeby były bogate w treści a mniej w dziesiątki tysięcy linków, ale to wszystko zależy od tego co przygotowali dla nas na wiosnę specjaliści ze słonecznej Kalifornii.