Po co nam strona internetowa – elementy budowania strony

Oglądałem kiedyś taką prezentację odnośnie celów, którymi kierują się ludzie przy tworzeniu strony internetowej. Jeden powód przypadł mi szczególnie do gustu – dla siebie. Jak tłumaczył autor prezentacji, takie osoby umieszczają na stronie informacje o ważnych dla nich sprawach i są z tego powodu zadowolone. Mają swoją stronę i to wystarczający powód do satysfakcji. Tak, godne zastanowienia w czasie, kiedy większość powodów powstania strony uzależniona jest od innych osób. Rzeczeni inni mają wykonywać określone (założone) działania zmierzające do (A – czytania, B – kupowania, C – przeczytania gdzie kupić).

Nawiążę jeszcze na chwilę do robienia strony dla siebie w kontekście coraz silniejszego uzależniania własnej wartości od tego, co mówią lub robią inni. Gdzieś w tym wszystkim ginie wartość, jaką stanowimy sami w sobie. Weryfikacja działań na zewnątrz jest oczywiście istotna, ale nie jest po to żeby się do niej ściśle stosować. To, co uważamy za istotne warto zostawić nawet, jeżeli nie do końca zgadza się z zamierzonym skutkiem. Filozofia mi się tu przemyca na bloga, jednak teraz do twardej rzeczywistości.

Zawartość strony www

Najczęściej występują dwa rodzaje strony, informacyjne lub usługowe lub w wersji mieszanej. Warto od tego pytania zacząć, czemu ma służyć strona, którą budujemy, przekazywaniu informacji czy promocji jakiś usług czy produktów. Dobrze, jeżeli strona na starcie sprawiała wrażenie, do jakiej kategorii należy. Zasłanianie się obiektywnymi informacjami, kiedy zależy nam na sprzedaży produktów wyjdzie. Dotrwa do momentu, kiedy klient nie znajdzie innej strony gdzie mu tego oszczędzą i dadzą w zamian np. opinie innych klientów.

Strona powinna być zgodna z tym, co oferujemy i najlepiej informować o tym odwiedzających na wstępie. Bardzo często w przypadku blogów taką funkcję spełnia zakładka „o mnie”. W przypadku usług najczęściej jest to „o firmie”. Niestety dość często spotyka się tam informacje o tym, jaką firmą chcieliby być a nie o tym, jaką są lub co robią. Resztę zawartości stanowią opisy, artykuły, zdjęcia, ceny czy inne formy przekazu informacji, ułożonych w mniej lub bardziej adekwatną strukturę.

Struktura informacji na stronie

Struktura strony odzwierciedla sposób udostępniania informacji, czyli sposobu nawigacji. Najpopularniejszą formą jest stworzenie drzewka z głównymi kategoriami, jako menu, a w przypadku większych serwisów z użyciem, podkategorii (często w oddzielnym menu). Metoda ma zasadniczą wadę nie można rozbudowywać jej w nieskończoność – optymalnie do dwóch zagłębień. Potem robi się nieczytelna i ciężko cokolwiek znaleźć samemu nie mówić o odwiedzających.

Inna, modną ostatnio, szczególnie w przypadku blogów jest tagowanie wpisów, czyli nadawanie im charakterystycznych oznaczeń umożliwiających wyszukiwanie. Można też wykorzystać linkowanie wewnętrzne pomiędzy wpisami, choć dla stron firmowych raczej nie polecam. Bardziej pasuje sztywna struktura informacji. Przy budowaniu struktury strony przydaje się wiedzieć, co będziemy tam umieszczać, lub bardziej jakich informacji będzie najwięcej i w oparciu o nie tworzyć strukturę.

Można też spojrzeć od strony odwiedzających, czego będą szukać na stronie. Takim rozwiązaniem jest kategoryzowanie produktów ze względu na typ użytkowników np. w sklepach z zabawkami taką kategorią może być wiek dziecka (dokładniej opisuję temat – optymalizacja strony pod kątem użytkowników).  Śmiałym posunięciem byłoby użycie, jako kategorii cen produktów, takiego menu głównego jeszcze nie widziałem. I jeżeli wybraliśmy już sposób prezentowania informacji nie zmieniajmy go na części strony, wprowadzi sporo zamieszania nawet jeżeli byłby bardziej adekwatny. Przyzwyczajenia i kompozycja to to co ludzie lubią, ze zmianami jakoś nie bardzo chcą sobie radzić.

Odwiedzający (nie) wiedzą czego chcą

Odpowiedź zależy w dużej mierze od sytuacji oraz znajomości tematu przez internautę. Założyć trzeba, że będą nas odwiedzali i jedni i drudzy. Ci pierwsi znajdą to, czego potrzebują a w razie potrzeby skontaktują się z nami, drudzy opuszczą stronę, jeżeli w sposób czytelny nie będzie zaprezentowane to, co mamy do zaoferowania na stronie. Nie twierdzę, że trzeba pisać, że kawa jest gorąca (przegrany proces przez McDonalds), ale pisać trzeba, jasno i najlepiej dać komuś, kto nie wie o co chodzi do przeczytania. Jak to, co nam przekaże zgadza się z celami naszej strony to wszystko jest na miejscu.

Warto też rozważyć możliwość uczestnictwa internautów w kreowaniu strony. Popularny ostatnio termin web 2.0 (jest już nawet 3.0 choć cyferki tu niewiele zmieniają) określa interaktywność użytkownika. Najbardziej rozpowszechnione są wszelkie formy komentowania, opiniowania czy oceniania wpisów. Cześć z firm sięga po chat online z klientami. Inną formą jest możliwość aranżowania strony zgodnie z własnymi potrzebami z wcześniej przygotowanych elementów lub tworzenie własnej zawartości przez użytkownika we wcześniej przygotowanych szablonach.

Trzeba przyznać, że im większa anonimowość uczestnika tym trudniej, o jakość (komentarze na onet czy wp są tego wymownym przykładem). Z drugiej strony trudniej o zaangażowanie w przypadku, kiedy oczekujemy wypełnienia pewnych danych lub moderujemy pojawiające się treści. Warto iść na kompromis, nawet kosztem pojawienia się opinii niezgodnych z zasadami – kontrowersja to też dobre narzędzie do wzbudzania zainteresowania. To, czego dowiemy się od odwiedzających warto wykorzystać do wprowadzania zmian w serwisie.

Podsumowanie – do czego nam strona internetowa

Przed przystąpieniem do prac zmierzających do stworzenia strony warto zadać sobie pytanie, po co ją robimy, na czym nam zależy lub co chcielibyśmy osiągnąć poprzez jej powstanie. Ułatwi to późniejsze prace nad strukturą oraz zawartością strony. Elementem, któremu warto poświęcić uwagę jest możliwość angażowania się odwiedzających w proces jej kształtowania, lub możliwość wyrażania poglądów na jej temat.

Jeżeli internauci lub ich działania są nam potrzebne do osiągnięcia zamierzonego efektu to trzeba liczyć się z ich poglądami i potrzebami. Nie oznacza to wcale, że mają oni w pełni decydować o funkcjonalności czy zawartości strony. Osobą podejmującą decyzję, jaka ma być strona jesteśmy my i czasem warto zrobić stronę dla siebie a dopiero potem rozważać, co chcemy robić z nią dalej.