Depozycjonowanie strony w wynikach wyszukiwania Google

Pozycjonowanie stron to działanie zmierzające do uzyskania jak najwyższej pozycji w wynikach wyszukiwania, depozycjonowanie to przeciwieństwo tego procesu, czyli obniżanie pozycji strony w wyszukiwarce. Wykorzystuje się ją najczęściej do obniżenia pozycji stron konkurencji lub niekorzystnego wpisu związanego z naszą stroną. W zależności od wybranej formy działania możemy wpływać bezpośrednio na konkretną stronę lub wykorzystać do tego stworzone przez nas strony internetowe.

Depozycjonowanie bezpośrednie

Polega na działaniach związanych z osłabianiem siły, a co za tym idzie, pozycji strony w wynikach wyszukiwania. Trzeba zaznaczyć, że wszystkie techniki służące temu są uznawane przez Google za nieetyczne. Poddanie strony takim działaniom może spowodować nałożenie na nią filtra lub bana. W tym przypadku działamy na cudzą szkodę i myślę, że zależy od naszej moralności, czy się takich działań podejmujemy.

Istnieje kilkanaście działań uznanych przez Google za Black SEO. Ponieważ duża część z nich (np. ukrywanie linków, cloacking) związana jest z przebudową strony nie ma możliwości ich wykorzystania. Z dostępnych technik najczęściej wykorzystywane jest spamowanie linkami. Polega na linkowaniu depozycjonowanej domeny ze stron z tzn. „złej okolicy”, czyli farm linków, stron zaśmieconych reklamami lub zawierających pornografię.

Możemy też spróbować zmienić geolokalizację strony, linkując ją z domen innych niż polskie. Najlepiej wybrać sobie jedną wyszukiwarkę (np. arabską lub chińską) i linkować ze ston, które się w niej znajdują. To dość pracochłonny sposób, gdyż stronę w jednym języku linkowaną po części ze stron polskich bardzo trudno przerobić na stronę, którą Google będzie postrzegał w innym języku.

Powyższe działania skutkują w przypadku młodych domen, które nie mają jeszcze ugruntowanej pozycji w Google. Domenie starszej np. pięcioletniej, raczej nie zmienimy lokalizacji i nie zaszkodzi jej spam linkami, gdyż posiada już wystarczającą liczbę silnych linków, które to uniemożliwiają. Możemy za to wykorzystać zjawisko double content i postawić kopię strony na innych serwisach. Najlepiej będzie to działać, jeżeli wykupimy domenę o tej samej nazwie co depozycjonowana z inną końcówką (jeżeli strona stoi na domenie pl to kupujemy com.pl, net.pl lub inną dostępną).

Ostatni krok wymaga wyjątkowej hipokryzji z naszej stron. Zgłaszamy fakt wykorzystania nieetycznych technik do Google licząc na to, że depozycjonowana strona dostanie filtr lub wyleci z indeksu. W sumie to zastanawia mnie fakt niszczenia cudzej pracy i wysiłku za pieniądze (najczęściej nikt nie depozycjonuje cudzych stron dla sportu), udając przy tym osobę dbającą o czystość indeksu (zgłaszanie do Google). Jeżeli chcemy już depozycjonować to warto wykorzystać bardziej etyczne sposoby osiągnięcia tego celu.

Depozycjonowanie z wykorzystaniem własnych lub cudzych stron

W tym przypadku bardziej od strony konkurencji lub niekorzystnego wpisu interesują nas strony, które mogą znaleźć się wyżej w wynikach wyszukiwania niż depozycjonowany serwis. Działania te w swojej istocie są bardziej pozycjonowaniem, choć osiągamy dzięki nim zamierzony efekt – utratę pozycji strony konkurencji.

Możemy do tego celu wykorzystać własne strony, które będziemy pozycjonować na odpowiednie słowo kluczowe. Zajęcie to jest pracochłonne i wymaga sporej ilości czasu, gdyż trzeba wykonać większą pracę niż konkurencja i to na kilku stronach. Im większa siła domeny, na której jest umieszczony wpis tym więcej pracy nas czeka. Z tym, że ten sposób, w przeciwieństwie do nieetycznego, na pewno zadziała.

Inną odmianą tej metody, jest linkowanie stron, które znajdują się poniżej danej strony w wynikach wyszukiwania, odpowiednimi anchorami. To zajęcie mniej pracochłonne, gdyż duża część pracy została już wykonana. Sprowadza się do pomagania stronom konkurencyjnym do depozycjonowanej strony w pozycjonowaniu. Ta metoda może przynieść wymierne rezultaty w krótszym okresie czasu.

Kiedy należy dać sobie spokój z depozycjonowaniem

Zdarzają się takie przypadki kiedy depozycjonowanie lub działania z tym związane mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Takim znanym jest przypadek dr Oetkera, czyli jak nie depozycjonować wpisów. Kiedy to po serii błędnych decyzji zamiast jednego wpisu pojawiło się kilka. W sumie w pierwszej dziesiątce jest więcej stron z niekorzystną treścią (6) niż z treścią Oetkera (4).

Innym przypadkiem jest obecnie rozwijająca się akcja związana ze stroną koniecPZPN. Próba zaszkodzenia stronie lub pozycjonowania innych stron poniżej niej, jest skazana na porażkę. W przypadku kiedy tysiące internautów linkują do niej ze swoich stron a temat jest również promowany w inny sposób, próba odwrócenia procesu poprzez depozycjonowanie jest praktycznie nierealna. Obecnie strona jest na 4 pozycji na hasło „PZPN” – wyżej niż wikipedia.

Trzeba by stworzyć serwisy, które będą szybciej zdobywały popularność niż strona związana z akcją lub wykorzystać nieetyczne techniki co prawdopodobnie nie odniosło by żadnego skutku pomimo, że domena jest młoda. Zresztą zbanowanie lub nafiltrowanie strony, która w naturalny sposób zyskuje popularność byłoby sprzeczne z zasadami Google. To modelowy przykład jak Google wyobraża sobie budowanie serwisu w oparciu o interesujące treści i naturalny proces linkowania.

Podsumowanie – depozycjonowanie strony w wyszukiwarce

Wpływać na pozycję cudzej stron w wynikach wyszukiwania możemy na dwa sposoby. Jeden z nich wiąże się z użyciem nieetycznych technik pozycjonowania zwanych Black SEO drugi jest związany z pozycjonowaniem własnych lub cudzych stron. O ile w przypadku tego drugiego nie niszczymy cudzej pracy a jedynie dzięki naszym skuteczniejszym działaniom wpływamy na pozycję strony konkurencji, o tyle w pierwszym przypadku postępujemy w sposób mało moralny i obłudny.

Bywają takie przypadki, kiedy najlepszym wyjściem jest zaakceptowanie rzeczywistości, gdyż działania związane z depozycjonowaniem mogą nie przynieść efektu lub pogorszyć sytuację. Warto oszczędzić i czas i pieniądze niż przeznaczać je na walkę z wiatrakami. Zresztą warto też się zastanowić czy sami chcielibyśmy być po drugiej stronie, jak ktoś depozycjonouje naszą stronę z użyciem nieetycznych technik.