Start z nowym serwisem, aspekt SEO – case study

W ostatnim czasie uruchomiłem drugi serwis z ofertami, po doświadczeniach z funkcjonalnością pierwszego wprowadziłem sporo zmian pod kątem użytkowników, co niestety odbiło się na dostosowaniu pod SEO. Rozwiązanie kompromisu pomiędzy tym, że ludzie lubią oglądać a boty czytać poskutkowało tym, że serwis ma sporo obrazków (elementów wizualnych) a mało treści, dodatkowo przez ładowanie tego wszystkiego demonem prędkości nie został. Do obejrzenia – kwatery Zakopane. Ale … Google twierdzi, że należy robić strony pod użytkownika i „jestem przekonany” że znajdzie to odzwierciedlenie w docenieniu przez bota stron niewiele różniących się zawartością … z pewnością.

Zadbanie o unikalność podstron

Na wszelki wypadek, gdyby nie było tak pięknie, postanowiłem jednak wzbogacić podstrony o pewne indywidualne cechy. Rzecz jasna różnią się atrybutami title, description i wyświetlanymi obrazkami (nie zawsze). Pierwszą część działań, które robiłem opisuję – przygotowanie strony do pozycjonowania . Dalej dodałem na każdej podstronie pole do wpisania tekstu, takiego pod bota bo użytkownikowi on szczególnie nie pomoże. Nagłówki, wyróżnienia, nasycenie słowami kluczowymi i taki zgrabny tekst o niczym.

Zaindeksowałem wcześniej stronę i sprawdziłem pozycje przed dodaniem treści. Podstrona znajduje się gdzieś koło 50 pozycji na wybrane frazy (w obrębie jednego tematu), więc efekt, jeżeli miałby jakiś być powinien być widoczny. Nie zmieniałem w tym czasie linkowania z zewnątrz dla całości serwisu, ale zmieniłem description, żeby wiedzieć kiedy wyszukiwarka załapała nową wersję. W sumie test nie wyszedł jednoznacznie większość fraz poszła w górę od 5 do 10 pozycji a jedna spadła o 20.

Wzrost pozycji może być oczywiście spowodowany czymś zupełnie innym, wszystkie teorie na temat SEO są obarczone ryzykiem błędu. Równie dobrze może to wynikać z zaindeksowania jakiś nowych / starych linków lub wzrostu wartości stron, na których są umieszczone. Ostatnio też wyniki mocno rotują ze względu na wdrażanie Caffeine i to może być powodem zmian. Jednak okres czasu badania jest dość krótki a wyniki starałem się porównywać w nowym silniku, więc można przyjąć, że to zmiana contentu wpłynęła na pozycje.

Przy okazji ciekawe narzędzie do sprawdzania pozycji w różnych data center – dodano ostatnio funkcjonalność związaną z Google Caffeine. Porównanie wyników pomiędzy bieżącymi wynikami a znanymi DC z Caffeine.

Optymalizacja pod long tail

Druga rzecz, którą postanowiłem to porządnie przygotować long tail. W sumie to koncepcja zakłada, że long tail się tworzy się automatycznie na podstawie zawartości strony, co nie przeszkadza mu pomóc. Przekopałem się trochę przez KeywordTool Adwords i wyszło mi w sumie 50 fraz, na które warto się pozycjonować (co najmniej 100 wyszukań w miesiącu, przy dopasowaniu ścisłym). Z tego powodu serwis rozrósł się o kilka podstron bo gdzieś to trzeba było upchnąć.

Można to w sumie robić na dwa sposoby,

  • albo nadać odpowiednie tytuły dla poszczególnych rodzajów wyszukań (dynamicznie generowany wyniki),
  • albo robić stałe adresy na których umieszcza się odpowiednie wyniki wyszukania (przygotowane wcześniej wyniki).

Jak dla mnie ten drugi system jest stabilniejszy i łatwiejszy do pozycjonowania. Poza tym nie mam na stronie wyszukiwarki w tradycyjnym rozumieniu, więc nie generuje ona oddzielnych stron i ciężko by było takie wyniki pozycjonować.

Zobaczymy jak to będzie się sprawdzało w pozycjonowaniu. Na razie Google zaindeksował wszystkie strony, więc czas mu dać coś do roboty i dodać nowe oraz parę linków. Póki co i tak lepiej zająć się tworzeniem contentu na zapleczu i linkowaniu niż na śledzeniu efektów, bo właściwie nie wiadomo, które wyniki są właściwe – które zostaną. Choć nie powiem polubiłem nowy silnik, bo jeden serwis skoczył z pozycji 3 na 1 na najważniejsze słowo a liczyłem, że jeszcze trochę pracy przede mną. A tu taka miła niespodzianka.