Nowe funkcje w Google Analytics a przygotowanie raportów

Analytics to aplikacja służąca do gromadzenia i przetwarzania danych statystycznych pochodzących ze stron internetowych. Google udostępnia ją za darmo a warunkiem korzystania jest zaakceptowania regulaminu i wklejenie przygotowanego fragmentu kodu do kodu strony internetowej. Po kilku godzinach mamy dostępne pierwsze dane.

Ostatnio dodano w aplikacji kilka dodatkowych funkcji, zanim o nich, kilka zdań na temat przerostu formy nad treścią, czyli wszystko dla klienta, nawet, jeżeli tego nie potrzebuje. Jakiś taki „nieprzyjemny” trend w marketingu wymyślili, że teraz oprócz podstawowego produktu dostajemy dodatkowe opcje (funkcjonalność) oraz wszelkiego rodzaju gratisy. Pomijam, że te rzeczone gratisy to wkalkulowane w cenę produktu upusty (od kiedy to w kapitalizmie nie chodzi o zarabianie pieniędzy), i jeżeli by je zlikwidować to produkt byłby tańszy.

Funkcjonalność w nadmiarze

Co do funkcjonalności, to sprawa się głównie rozchodzi o dostępność informacji (treści, obrazków, muzyki itd.) i bycie dostępnym (reklama SonyEricsson – to be in touch). Taka mała zbiorowa paranoja, która świetnie kręci światem marketingu. Patrząc na swoje doświadczenia z produktami i funkcjami, które oferują, to tak średnio korzystam z 10% opcji, 50% znam, 10% nie rozumiem a reszta mi przeszkadza w korzystaniu z produktu, lub w dużym stopniu utrudnia (np. mój TV ma automatyczną opcję dostosowywania obraz, której nie da się wyłączyć i trzeba po takiej zmianie ręcznie dostosowywać obraz). Ale mam, więc „powinienem” się cieszyć i płacić.

Ocena przydatności danych

Wracając do Analytics, jako narzędzia do analizy danych. W sumie rodzajów danych mamy niewiele, ile osób odwiedziło stronę i kim byli (użytkownicy witryny), skąd przyszli (źródła odwiedzin) oraz co tam robili (zawartość). A kto choć raz korzystał z Analytics to wie na ile różnych sposobów można przeglądać i sortować te dane. No dobrze, można, pozostaje pytanie po co ? Załóżmy, że korzystamy z Analytics biznesowo i analizujemy naszych obecnych (Returning Visitor) czy potencjalnych klientów (New Visitor).

Czy w prowadzeniu biznesu pomoże nam informacja, że Kowalski o godzinie 9:23 odwiedziwszy stronę, z miasta Białołęka, korzystając z wyszukiwarki Google, kliknął w reklamę Adwords na słowo kluczowe „domek w Białołęce” obejrzał trzy strony, spędził 3 na niej trzy minuty i korzystał z przeglądarki Firefox, kliknął w ofertę (konwersja na cel) i sobie poszedł ?

Avinash Kaushik to specjalista z Google, który zna się na Analitycs – dobrze. Prowadzi seminaria dotyczące wykorzystania tego narzędzia i jako kluczowe uznaje postawienie celu. Określenie tego, co chcemy badać (link do prezentacji – Successful Web Analytics Approaches). W sumie wychodzi na to, że w Google Analytics można znaleźć wszystko na temat statystyk dotyczących ruchu na stronie tylko większość informacji nie przydaje się w konkretnej analizie.

Mamy, więc narzędzie, które zbiera olbrzymią ilość danych oraz dużą liczbę funkcji, które umożliwiają ich przeglądanie oraz zestawianie ich w różnych kombinacjach. Do Kowalskiego można by dołączyć jeszcze kilka informacji a Analytics przełknąłby je bez mrugnięcia. Z dodatkowych opcji, które ostatnio się pojawiły warto przytoczyć:

Dodatkowy wymiar danych

Funkcje wymiaru są dostępne w każdej tabeli raportu. Domyślnie wybrana jest jedna w zależności od wybranego raportu, od pewnego czasu jest też dostępny drugi wymiar.

Dodatkowy wymiar w Google Analytics

Na przykładzie mamy pokazane dwa wymiary, słowa kluczowe i typ użytkownika. Możemy dzięki temu przeprowadzić analizę jak po wejściu z wyszukiwarki na dane słowo zachowują się nowi i powracający użytkownicy. Możemy porównywać ze sobą dowolne wymiary mieszczące się w tej samiej grupie danych.

Funkcja Pivot

Dostępna w widokach, w prawym górnym rogu tabeli raportu, wprowadzi sporo „atrakcji” do naszego raportu. Działa na zasadzie tabeli przestawnych. Otrzymujemy tabelę z atrybutami w liniach i atrybutami w kolumnach, czyli tzn. macierz. Popularna ostatnio w biznesie, od kiedy, stał się on wielowymiarowy i nie liczą się, podobno, tylko pieniądze.

Funkcja Pivot w Google Analytics

No i mamy zajęcie dla analityka – poszukiwanie trendów. Jak się porządnie weźmie do pracy to możemy otrzymać coś w takim stylu.

  • Użytkownicy odwiedzający stronę, którzy wpisali do wyszukiwarki Google hasło: artykuły do przedruku w zależności od miejsca zamieszkania zachowywali się w następujący sposób.
  • Nowi użytkownicy z Poznania przeglądali stronę około 10 razy dłużej niż użytkownicy z Warszawy i Krakowa, choć było ich o 60% mniej niż z Warszawy i 33% mniej niż z Poznania.
  • Powracający użytkownicy z Poznania nie przeglądali strony w ogóle natomiast użytkownicy z Warszawy spędzali na niej dwa razy więcej czasu niż nowi. Podobny trend utrzymywał się wśród mieszkańców Krakowa.
  • W odniesieniu do ogólnej liczby odwiedzin najwięcej odwiedza stronę z Warszawy. Z Poznania, powracający użytkownicy odwiedzają stronę częściej niż z Krakowa, a w przypadku nowych zależność jest odwrotne. Dobra starczy.

Przypomina to trochę zagadkę logiczną Einsteina.

5 ludzi różnych narodowości zamieszkuje 5 domów w 5 różnych kolorach. Wszyscy palą papierosy 5 różnych marek i piją 5 różnych napojów. Hodują zwierzęta 5 różnych gatunków. Który z nich hoduje rybki ? (mamy 15 zdań, które pomagają nam to rozwiązać – Wiki). Metodą brute force trzeba sprawdzić tyle kombinacji.

Ilość kombinacji w zagadce Einsteina
Podobnie ma się sprawa z analizą danych, oczekiwanie, że na coś trafimy przez przypadek, przypomina szukanie igły w stogu siana.

Podsumowanie – raporty w Google Analytics

Mam nadzieję, że udało mi się pokazać bezużyteczność analizy danych bez celu. Interpretacja tak dużej ilości danych, bez określenia czego potrzebujemy, prowadzi do tworzenia bezsensownych analiz, które można wykonać w dowolnej ilości. Zysków z tego raczej nie będziemy mieli, wydamy natomiast sporo pieniędzy na analizy i otrzymamy raport, który przyprawi nas o zawrót głowy.

Chyba, że pracujemy w korporacji, gdzie efektywność naszych działań nie jest istotnym elementem. Chodzi tylko o to, żeby wykazać się pracą „twórczą”. Nic dziwnego, że przy tak robionych badaniach nie odkryli jeszcze, że ludzie oczekują przydatnych funkcji a nie funkcjonalności w ogóle.